Kończy nam się sezon letnich przyjemności. W sklepach jednak znajdziemy jeszcze brzoskwinie - te ostatnie, może już nie takie dojrzałe, jak jeszcze kilka tygodni temu, ale i takimi ostatkami można sobie dogodzić, na przykład robiąc pyszne niedzielne ciasto. Od kiedy zaczęłam "dbać o formę" ciasta rezerwuję wyłącznie na niedzielę. Czasami są to wersje wegańskie, fit, a czasami robię ciasto z mojej starej kucharskiej książki, gdzie ilość jaj, masła i cukru jest zatrważająca. Dziś jednak będzie fit. Głównie dlatego, że zaproponuję tartę, a ten rodzaj ciasta robię zazwyczaj z tego co mam aktualnie pod ręką - mąka, woda i olej. Poza tym uwielbiam tarty, bo są szybkie do zrobienia i zawsze ale to zawsze wychodzą.
CIASTO BRZOSKWINIOWE:
Ciasto:
Zagnieść na jednolitą masę
1,5 szkl. mąki
3 łyżki oleju kokosowego
3-4 łyżki zimnej wody
Nadzienie:
kilka brzoskwiń - u mnie odmiana paraquyo
pół szkl. prażonych na suchej patelni i rozmiażdżonych w moździerzu migdałów
2-3 łyżki cukru lub innego słodzika (może być miód, syrop klonowy, cukier kokosowy itd.)
2-3 łyżki cukru lub innego słodzika (może być miód, syrop klonowy, cukier kokosowy itd.)
Ta jesienna aura wprawiła mnie w bardzo melancholijny nastrój. Jeśli też czujecie się dziś trochę oderwani od rzeczywistości i macie ochotę posłuchać nastrojowej muzyki, zachęcam zapoznać się lub przypomnieć sobie Mazzy Star. Ja zakochałam się w tych piosenkach, gdy obejrzałam jako nastolatka film Bernardo Bertolucci'ego "Stealing Beauty" z Liv Tyler. Utwór "Fade into you" przypomina mi o dusznych letnich popołudniach, ale jednocześnie świetnie wpasowuje się w szary i deszczowy krajobraz za oknem.
Paulina.




























