Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ciasta. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 grudnia 2017

SERNIK Z MAKIEM

Pokażę dziś Wam jeden z prostszych przepisów na świąteczny sernik. Jest szybki, nieskomplikowany i zawsze wychodzi. A do tego jest wilgotny i taki pyszny !

SERNIK Z MAKIEM:
Masa serowa:
1 opakowanie jogurtu greckiego (400 ml)
1 opakowanie śmietany kremówki 30% (250 ml)
2 żółtka
pół szkl. cukru (lub innej substancji słodzącej)
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki ubić w jednej misce.

Masa makowa:
1 opakowanie gotowego maku (suchego, ale nadającego się do spożycia, po zalaniu mlekiem - 400 g)
1/3 szkl. miodu (lub więcej / lub innego słodzika)
mleko (taka ilość, jaka jest napisana na opakowaniu maku)
2 ubite na sztywno białka

Mak zalać mlekiem zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dodać płynny miód i wymieszać ostrożnie z ubitymi białkami.

Piekarnik nastawić na 180 stopni Celsjusza.
Natłuścić formę do tortownicy (20 cm). Obsypać ją mąką i ułożyć na dnie masę makową. Po wierzchu rozprowadzić masę serową, potrząść lekko formą, aby wierzch się wyrównał i masa serowa dobrze pokryła makową, po czym wstawić do piekarnika na około 40-45 minut. 
Czas pieczenia zależy od piekarnika ! W moim starym, gazowym, ten sernik potrafił się piec nawet godzinę, w elektrycznym wystarcza mu 40 minut. Wierzch powinien być zarumieniony. Patyczek testowy niekoniecznie będzie zupełnie suchy, ale ważne, aby nie było na nim wodnistej masy. Sernik dochodzi w piekarniku z uchylonymi lekko drzwiczkami. Tężeje jeszcze po upieczeniu.

Dlaczego zawsze robię sernik z jogurtu? Po pierwsze dlatego, że nie muszę się bawić z twarogiem. Po drugie, dlatego, że jest lżejszy niż tradycyjny i nie obciąża tak żołądka. Po trzecie, nie wysycha, pozostaje wilgotny do samego końca (no chyba, że go przeciągniecie w piekarniku). I po czwarte, a chyba najważniejsze, smakuje identycznie.

 Do masy makowej można dodać bakalie i przyprawy takie jak cynamon.

Paulina.

czwartek, 23 listopada 2017

TRADYCYJNY PIERNIK

Choć to brzmi dziwnie, zrobiłam już pierwszy krok w kierunku Bożego Narodzenia. I mimo, że nie jestem fanką epatowania świętami tuż po Święcie Zmarłych, a świąteczne dekoracje w sklepach w listopadzie drażnią mnie, to jednak pewne rzeczy muszą być zrobione tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Taką rzeczą jest na przykład ciasto na piernik, które przygotowuję kilka tygodni wcześniej. W tym roku nie było wyjątku - ciasto już leży i odpoczywa w lodówce, czeka na swoją kolej. Zrobiłam podwójną porcję, bo marzą mi się jeszcze wyrośnięte i mięciutkie pierniczki z marmoladą i miętowym lukrem :)


CIASTO NA PIERNIK:

500 g miodu naturalnego 
1,5 szklanki cukru 
250 g masła
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
125 ml mleka
0,5 łyżeczki soli
80 g przyprawy korzennej do piernika (dwa opakowania)

Miód, cukier i masło podgrzać w rondelku i doprowadzić do wrzenia. Mieszać do czasu, aż cukier całkowicie się rozpuści. Wystudzić.

Do masy miodowej dodać mąkę, sodę, mleko , jajka, sól i przyprawę do piernika. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do dużej, najlepiej szklanej lub kamionkowej misy. Przykryć ściereczką i odstawić do lodówki na 5 - 6 tygodni. W tamtym roku zrobiłam jednak piernik 4 tygodnie przed Świętami i też wyszedł boski.

Tak wyglądał piernik w tamtym roku:

Paulina.

sobota, 7 października 2017

JESIENNE CIASTO Z BRZOSKWINIAMI

Kończy nam się sezon letnich przyjemności. W sklepach jednak znajdziemy jeszcze brzoskwinie - te ostatnie, może już nie takie dojrzałe, jak jeszcze kilka tygodni temu, ale i takimi ostatkami można sobie dogodzić, na przykład robiąc pyszne niedzielne ciasto. Od kiedy zaczęłam "dbać o formę" ciasta rezerwuję wyłącznie na niedzielę. Czasami są to wersje wegańskie, fit, a czasami robię ciasto z mojej starej kucharskiej książki, gdzie ilość jaj, masła i cukru jest zatrważająca. Dziś jednak będzie fit. Głównie dlatego, że zaproponuję tartę, a ten rodzaj ciasta robię zazwyczaj z tego co mam aktualnie pod ręką - mąka, woda i olej. Poza tym uwielbiam tarty, bo są szybkie do zrobienia i zawsze ale to zawsze wychodzą.

CIASTO BRZOSKWINIOWE:
Ciasto:
Zagnieść na jednolitą masę
1,5 szkl. mąki
3 łyżki oleju kokosowego
3-4 łyżki zimnej wody

Nadzienie:
kilka brzoskwiń - u mnie odmiana paraquyo
pół szkl. prażonych na suchej patelni i rozmiażdżonych w moździerzu migdałów
2-3 łyżki cukru lub innego słodzika (może być miód, syrop klonowy, cukier kokosowy itd.)

Ta jesienna aura wprawiła mnie w bardzo melancholijny nastrój. Jeśli też czujecie się dziś trochę oderwani od rzeczywistości i macie ochotę posłuchać nastrojowej muzyki, zachęcam zapoznać się lub przypomnieć sobie Mazzy Star. Ja zakochałam się w tych piosenkach, gdy obejrzałam jako nastolatka film Bernardo Bertolucci'ego "Stealing Beauty" z Liv Tyler. Utwór "Fade into you" przypomina mi o dusznych letnich popołudniach, ale jednocześnie świetnie wpasowuje się w szary i deszczowy krajobraz za oknem.



Paulina.

środa, 12 kwietnia 2017

WIELKANOC 2017 - Wegański Mazurek Czekoladowy

Mazurki robię dopiero od 4 lat. U mnie w domu jakoś się ich nie robiło, więc tak naprawdę sama wprowadziłam je na świąteczny stół. Jak już wspominałam wcześniej, zawsze robię mazurek kajmakowy, ale też robię jeden do dwóch mazurków testowych. W tym roku testowałam cytrynowo-kokosowy, a teraz przedstawiam czekoladowy. Przepis wegański, gdyż jestem na diecie i wybieram trochę zdrowsze alternatywy dla deserów ;)
WEGAŃSKI MAZUREK CZEKOLADOWY:
Ciasto:
0,5 szkl. mąki
olej kokosowy i woda - dodawane po łyżce stołowej

Mąkę łączyć z olejem i wodą. Nie mierzyłam dokładnie ile ich dałam, po prostu dodawałam po łyżce jednego i drugiego do momentu aż ciasto zaczęło być spójne, jędrne i jednolite. Zacznijcie od 2 łyżek oleju i zimnej wody, zacznijcie ugniatać ciasto, jeśli wciąż będzie suche i nie będzie jednolite, dodajcie po jednej łyżce oleju i wody. Znowu ugniatajcie. Efekt powinien być tak: ciasto sprężyste, ładnie odchodzące od dłoni i dające uformować się w ładną kulę.

Nadzienie:
1 szkl. suszonych daktyli
1 szkl. wrzątku
5 łyżek dobrego ciemnego kakao

pokruszone ziarna surowego kakao i migdały do dekoracji

Sprawdzić czy wszystkie daktyle są prawidłowo wydrążone i nie ma w nich pestek. 
Daktyle przesypać do rondelka, zalać wrzątkiem i gotować do miękkości. Zdjąć z ognia i wymieszać z kakao. Następnie masę zblendować na gładko - ja jednak rozgniotłam daktyle widelcem najdrobniej jak tylko dałam radę, wtedy dopiero dodałam kakao (Z. akurat miała drzemkę).


Wylać nadzienie na blaszkę do tarty, która jest już wyłożona ciastem. Ozdobić ziarnem kakao i migdałami. Wstawić do nagrzanego wcześniej piekarnika (190 stopni) na 30 minut. 

Paulina.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

WIELKANOC 2017 - Mazurek cytrynowo-kokosowy

Wielkanoc już za tydzień, więc troszkę przyspieszyłam z przepisami. Dziś pokażę Wam jak zrobić pyszny cytrynowo-kokosowy mazurek. Moja wersja jest mała - mieszcząca się idealnie do święconki. Ale możecie proporcje podwoić lub potroić i wyjdzie Wam większa blaszka tego pysznego ciasta. Przedstawiam też dwie wypróbowane wersje - wegańską i nie wegańską, aby każdy z Was mógł znaleźć coś dla siebie ;)

MAZUREK CYTRYNOWO-KOKOSOWY:
Ciasto:
0,5 szkl. mąki
olej kokosowy i woda - dodawane po łyżce stołowej

Mąkę łączyć z olejem i wodą. Nie mierzyłam dokładnie ile ich dałam, po prostu dodawałam po łyżce jednego i drugiego do momentu aż ciasto zaczęło być spójne, jędrne i jednolite. Zacznijcie od 2 łyżek oleju i zimnej wody, zacznijcie ugniatać ciasto, jeśli wciąż będzie suche i nie będzie jednolite, dodajcie po jednej łyżce oleju i wody. Znowu ugniatajcie. Efekt powinien być tak: ciasto sprężyste, ładnie odchodzące od dłoni i dające uformować się w ładną kulę.

Nadzienie:
2 żółtka
skórka otarta z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
2 łyżki cukru
4 łyżki wody

Skórkę, sok, wodę i cukier zagotować w rondelku, aż cukier się rozpuści. Żółtka wbić do miseczki i ciągle mieszając, dodawać po trochu cytrynowy syrop. Gdy cały syrop zostanie już dodany, przelewamy masę na powrót do rondelka i stawiamy na ogniu. Jak robiłam to na dużym ogniu (bo jestem niecierpliwa) i po prostu po kilku zamieszaniach, podnosiłam rondelek z ognia, ciągle mieszając, aby masa trochę się ostudziła, po czym z powrotem, na kilka chwil,  stawiałam rondelek na ogniu. I powtarzam ciągle te czynności, aż krem zacznie gęstnieć i będzie miał konsystencję budyniu.

WERSJA WEGAŃSKA:
Postępujemy tak samo, tylko zmieniamy skład kremu:
4 łyżki mleczka kokosowego
skórka otarta z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
2 łyżki cukru
4 łyżki wody
1-2 łyżeczki zagęszczacza, np. agaru
Rada: Jeśli kremu wyjdzie za dużo, przełóżcie go do słoika i po ostygnięciu wstawcie do lodówki - zjedzcie w przeciągu tygodnia - jest świetny na tosta lub do chałki ;)

Paulina.

wtorek, 4 kwietnia 2017

WIELKANOC 2017- babka drożdżowa

Dziś będzie szybko i na temat (słyszę dobiegające z sąsiedniego pokoju piski, ktoś się chyba obudził). Zbliżają się kolejne Święta, w związku z czym postanowiłam podzielić się z Wami przepisem na cytrynową babkę drożdżową. Ciasta drożdżowe z dodatkiem skórki z cytryny są moimi ulubionymi, dlatego postanowiłam zrobić taką babę na Święta - musiałam tylko najpierw przetestować przepis. Cytryna kojarzy się ze świeżością, a czymże jest wiosna, jeśli nie powiewem zieleni, jasności i świeżości po tylu miesiącach zimna i szarości ? 

BABKA DROŻDŻOWA:
500 g mąki
150 g cukru
pół kostki drożdży
60 g oleju kokosowego (u mnie bezzapachowy)
skórka otarta z 1 cytryny
ziarenka z połowy laski wanilii
1/4 l ciepłego mleka
2 jajka
szczypta soli

opcjonalnie rodzynki

Nagrzać piekarnik do 180 stopni. Wyrobić ciasto, przełożyć do formy i zostawić na pół godziny do wyrośnięcia. Można na godzinę, ale mi rosło jak szalone, dlatego skróciłam ten czas o połowę. Wstawić do nagrzanego piekarnika i piec około 40-45 minut. Piekarniki są różne, dlatego po 40 minutach należy sprawdzić ciasto, czy jest  rumiane i czy jest w środku suche.
Ciasto razem z formą wyjąć z piekarnika, przestudzić i wyjąc z formy. 
Gdy już całkowicie ostygnie polukrować. Ja zmieszałam 4 łyżki cukru pudru z 2 łyżkami soku z cytryny.
Nie dodawałam żadnych bakalii, ale można do ciasta dodać rodzynki lub orzechy.
Paulina.

wtorek, 31 stycznia 2017

KOPIEC KRETA - domowa wersja

Każdy z nas zna ciasto "KOPIEC KRETA". Mi się ono kojarzy z dzieciństwem - chyba każdy, jak tylko weszły na rynek te gotowce Dr Oetcera, spróbował choć raz tego deseru. Ostatnio widziałam to ciasto na czyimś profilu instagramowym i strasznie mi się go zachciało. A że bananów Ci u nas pod dostatkiem, bo P. jest ich nieugiętym pożeraczem, postanowiłam zrobić jego domową wersję. Nigdzie nie szukałam przepisu, tylko działałam zgodnie z instynktem. I tak machnęłam ciasto czekoladowe. Bez przepisu, wrzuciłam jak leciało kilka rzeczy do miski i zabełtałam. Upiekłam. I wyszło. Nie mówię tego, aby się jakoś chwalić, tekstami typu "Ooo, jaka to ja uzdolniona, nawet nie patrzyłam na proporcje, a mi wyszło tak ładnie". Nie. Chodzi o to, że właśnie piękne w tym deserze jest to, że nie ważne, czy ciasto wyjdzie. Bo nawet jeśli będzie to zakalec stulecia, to i tak się je pokruszy - przecież ma to być kopiec kreta, który imituje ziemię ! Krem zrobiłam ze śmietany i mascarpone - li i jedynie, a może aż ! Do tego dwa banany i tona cierpliwości, bo ciasto musiało się porządnie schłodzić. Ale dla niego było warto czekać, bo połączenie banana z czekoladą jest, co tu dużo mówić, idealne. A jak dodacie do tego jeszcze śmietanowy krem, to żaden łasuch mu się nie oprze.
KOPIEC KRETA:
Ciasto czekoladowe:
2 jajka
pół szkl. cukru
pół szkl. mleka
pół szkl. oleju rzepakowego
3 łyżki wódki
1,5 szkl. mąki pszennej
3 łyżki kakao
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Nagrzać piekarnik do 180 stopni.
Najpierw wymieszać jajka, cukier, mleko, olej i wódkę. Następnie dodać składniki suche: mąkę, kakao i sodę. Dokładnie wymieszać. Przelać ciasto do formy tortowej o średnicy 18 cm. Piec 50-60 minut. Studzić na kratce.


!!! Jeśli nie macie małej formy tortowej, może być większa, ciasto wtedy tak nie urośnie i prawdopodobnie będzie się krócej piekło.

!!! Zawsze do tego typu wypieków - czyli ciast ucieranych i a la biszkoptowych - używam wódki. Powód jest prosty - alkohol robi czary mary z ciastem. Jest idealnie napowietrzone, ale i bardzo puszyste. Jak się jej je, to swoją puszystością przypomina te sklepowe, które są naszprycowane spulchniaczami.

MASA:
400 g mascarpone
50 ml ubitej śmietany 30%

Ubić śmietanę, a następnie wymieszać ją mikserem z mascarpone. 

ZROBIENIE KOPCA:
Upieczone i ostudzone ciasto czekoladowe przekroić tak, jak byśmy kroili placki na tort. Z tym, że naciąć go tak, aby dół był 1/3 wielkości ciasta, a góra 2/3. Dół przełożyć na deseczkę lub talerz, a górę pokruszyć rękoma bądź wrzucić do malaksera, który nam idealnie posieka ciasto. 
Na spodzie ciasto rozsmarować 1/2 ilości kremu. Ułożyć na wierzchu pokrojone w plasterki 2 banany (jeśli ciasto było pieczone w większej formie, wtedy prawdopodobnie będą potrzebne trzy banany). 
Na bananach rozsmarować resztę kremu. Zrobić to tak, aby część kremu znalazła się również na bokach ciasta, wyrównując go jednocześnie z góry i po bokach. Posypać górę i boki pokruszonym ciastem, lekko dociskając okruchy do kremu dłońmi.
Ciasto owinąć folią i wstawić na noc do lodówki.
Do takiego pysznego deseru nie mogę odmówić sobie mocnej kawy. Będąc w podróży poślubnej w Rzymie kupiliśmy sobie  pamiątkę - dwie filiżanki do espresso. 
A tu taka ciekawostka.... Wiecie dlaczego w przepisie jest tak mało śmietany ? Ano dlatego, że jakieś 150 ml wylądowało na podłodze kuchni, szafkach kuchennych, kanapie w salonie, moich nowych kapciach oraz mojej nodze. W związku z powyższym, doszłam do wniosku, że te około 50 ml, które udało mi się wlać do mascarpone powinno wystarczyć. I wiecie co? Spokojnie wystarczyło, bo ser nie był zbity, a bardziej kremowy, więc z takiej "biedy" wyszło całkiem zgrabne ciacho :)

Zdjęcie umieściłam na Instagramie... 
redhead_cookingRobiłam domowy kopiec kreta. Rąbnęła mi miska z bitą śmietaną na podłogę. Oberwały: kuchnia, kanapa w salonie, moje kapcie i ja. Wyobraźcie sobie ten pełen satysfakcji rechot, który wydał z siebie mój mąż gdy zobaczył co się stało.

"Ale pobrudziłaś, skarbie. 'A jaka ufajdana kanapa!' Oj oj oj, 'jak to wygląda'...Teraz twoich plam jest więcej od moich". Wiedziałam, po prostu wiedziałam, że wypomni mi te wszystkie razy, kiedy zwracałam mu uwagę, że zabrudził ją : sosem pomidorowym, czekoladą, kawą, wgniótł w nią banana... 😂 Najlepiej na tym galimatisie wyszedł kot. Ale jakby źle to nie wyglądało, szybko posprzątaliśmy, skończyłam robić ciasto i teraz chłodzi się w lodówce. Teraz siedzimy, pijemy kawę, jemy skrawki ciasta, które zostały z kopca... Jest miło, błogo i słyszę "A taką piękną kanapę mieliśmy... Taka była ładna, nowa, szara i to dzieci miały ją upaskudzić. Oj, muczku, muczku, rozrabiara z ciebie" 😌 Ręka w górę, czyj mąż to też taka zaraza? 😏😝💓 



Paulina.

niedziela, 11 grudnia 2016

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ

Ciasto z żurawiną i polewą chałwową to świetna Bożonarodzeniowa propozycja na deser. Jest lepkie, słodko-cierpkie i ma po prostu niepowtarzalny smak. Pierwszy raz ten przepis robiłam w sierpniu i wykorzystałam do niego porzeczki. Gdy zastanawiałam się ostatnio nad zrobieniem czegoś ze świątecznym akcentem, przyszło mi do głowy właśnie to ciasto. A że akurat mam 2kg żurawiny na balkonie, cóż, sprawa wydała mi się jasna.

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ:
Ciasto:
2,5 szkl. mąki
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżki nasion chia
1/2 szkl. wody
1 szkl. mleka/ może być roślinne, np. migdałowe
3/4 szkl. cukru
6 łyżek oleju kokosowego
garść lub dwie świeżej żurawiny bądź suszonej - jednak w tym wypadku należy dać pół szkl. cukru

Polewa:
1 chałwa - około 70g
1 łyżka wody

Nasiona chia nasączyć w wodzie.
Mąkę wymieszać z sodą i cukrem, dodać do niej mleko, olej oraz napęczniałe chia. Dobrze wymieszać, aby nie było grudek. Dodać żurawinę, jeszcze raz wymieszać.
Przygotować dwie keksowe formy (ja w święta używam jednorazowych, po co dokładać sobie pracy przy zmywaniu?). Przelać ciasto, wygładzić i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-55 minut. Do momentu, aż ciasto trochę wyrośnie i się zarumieni. Studzić na kratce.

Do małego rondelka wlać wodę i pokruszyć do niej chałwę. Gotować na średnim ogniu, ciągle mieszając. Polewa powinna być dość gęsta. Polać nią wystudzone ciasto i zostawić do zastygnięcia.
Samo ciasto powinno mieć dość gęsta konsystencję i tak bardzo nie urośnie.


Paulina.

czwartek, 1 grudnia 2016

SPICED CHOCOLATE MINT TART

Jest 1 grudnia, więc odliczanie do Świąt czas zacząć. Wszyscy kochamy Boże Narodzenie i czekamy cały rok na niektóre smakołyki. Ale nie oszukujmy się, to słodkości najbardziej wyczekujemy. A jest to definitywnie taki czas w roku, gdy sobie dogadzamy. 
Zawsze lubiłam pierniczki w miętowej lukrowej polewie. Jakiś czas temu podgryzałam je sobie, wertując książki kulinarne w poszukiwaniu świątecznych inspiracji, gdy dotarło do mnie, że można by było zrobić właśnie taką czekoladowo-miętową tartę, ale z korzennym akcentem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Samej przyprawy dodałam niewiele do kruchego spodu, tylko tyle, aby zaznaczyć ten korzenny akcent, a nie przyćmić nim reszty fenomenalnych smaków - gorzkiej czekolady i intensywnej mięty. Eksperyment udany, taki trochę ze świątecznym pazurkiem, jednak jeśli wydaje Wam się kontrowersyjne i dziwne dodawanie takiej przyprawy do tego ciasta, to spokojnie możecie z niej zrezygnować i postawić na bardziej klasyczne rozwiązanie.


CZEKOLADOWO-MIĘTOWA TARTA:
Spód:
10 daktyli
2 garści migdałów
1 łyżka ciemnego kakao
1 łyżka płynnego oleju kokosowego
2 łyżka mąki owsianej
1 łyżka wódki lub miętówki
1/3 łyżeczki przyprawy do piernika

Miksujemy wszystkie składniki w malakserze, a następnie przekładamy na spód formy do tarty (u mnie była to forma o średnicy 20 cm), dociskamy łyżką lub łopatką, aby masa była wszędzie rozłożona równomiernie i wstawiamy na 20 minut do piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach.

Nadzienie:
2 garści orzechów nerkowca - około 150 g
140 g cukru pudru
150 ml mleka kokosowego
3/4 szkl. wody
1 łyżeczka spiruliny
1 łyżeczka ekstraktu miętowego
2 łyżki skrobi z tapioki
1 łyżeczka agaru lub żelatyny
opcjonalnie garść świeżych listków mięty, bardzo drobno posiekanych

Wszystkie składniki (oprócz spiruliny i żelatyny, jeśli jej używamy) siekamy i mieszamy w malakserze aż masa będzie jednolita. Przelewamy ją do garnka i wstawiamy na ogień. Gotujemy na małym ogniu, ciągle mieszając, aż zacznie gęstnieć. W przypadku, gdy dodajemy żelatynę zamiast agaru, należy ją dodać dopiero gdy zagotujemy masę i zdejmiemy ją z ognia. Dodajemy do gotowej masy spirulinę. Dobrze mieszamy i przelewamy na upieczony spód ciasta. Zostawiamy w temperaturze pokojowej do ostygnięcia, a następnie wstawiamy do lodówki na minimum 4 h.
Gotowe ciasto oprószamy ciemnym kakao i przyozdabiamy listkami świeżej mięty.
Dlaczego spirulinę dodajemy na końcu? 
Spirulina to algi, które zawierają dużo wartości odżywczych. Szkoda byłoby je zabić poprzez gotowanie. Proszek jest tak miałki, a poza tym jest go tak niewiele, że mimo, iż jest dodawany do gotowej już masy i nie przechodzi żadnej obróbki, to i tak nie jest wyczuwalny po językiem kiedy jemy ciasto.
Dlaczego akurat spirulina ?
Bo to świetny naturalny barwnik. Po co korzystać ze sztucznego, gdy prawdziwy jest tak łatwo dostępny ? Poza tym to samo zdrowie, więc tak czy siak warto zainwestować w spirulinę, czy to w proszku, czy do łykania w tabletkach.
CHOCOLATE MINT TART:
Base:
10 dates
2 handfuls of almonds
1 tablespoon of dark cocoa
1 tablespoon of liquid coconut oil
2 tablespoon of oat flour
1 tablespoon of vodka or mint vodka
1/3 teaspoon of gingerbread spice

Blend all ingredients in a blender, and then put the dough to the bottom of a tart mold (diameter of 20 cm), pressed against with a spoon or spatula. Bake for 20 minutes in the preheated to 180 Celsius degrees oven (356 F).

Filling:
2 handful of cashew nuts - around 150 g
140g of caster sugar
150 ml of coconut milk
3/4 glass of water
1 teaspoon of spirulina powder
1 teaspoon of peppermint extract
2 tablespoons of tapioca starch
1 teaspoon gelatin or agar
Optional handful of fresh mint leaves, finely chopped

All the ingredients (except spirulina and gelatin, if we use it), chop and mix in the blender until the mixture is uniform. Pour it into the pot and insert fire. Cook over low heat, stirring constantly, until it begins to thicken. When you add gelatin instead of agar, it should be added only when the mass is boiled and take off the heat. Add the spirulina powder. Mix well and pour on the bottom of the baked dough. Leave the cake at room's temperature until cool, then put in the refrigerator for at least 4 h.
Ready cake sprinkle with dark cocoa and decorate with the leaves of fresh mint.





Paulina.

środa, 9 listopada 2016

BLACKBERRY CHESECAKE WITH GREEK YOGHURT

Przy takiej ponurej pogodzie i przy ciągłym niewyspaniu, postanowiłam rozpieścić siebie i P. Padło na jeżynowy sernik. Ten przepis jest trochę kontrowersyjny, bo z jednej strony to istna rozpusta w postaci ciasta, ale z drugiej strony jest to taki trochę odchudzony sernik, więc wszystko powinno być wybaczone. Prawda jest jednak taka, że od wielu lat używam tego przepisu i to wcale nie dlatego, że mam wyrzuty sumienia, gdy jem coś bardziej kalorycznego, ale dlatego, że twaróg nam nie służy (straszne bóle żołądka), z którego robione są zazwyczaj serniki, więc robię je po prostu na jogurcie greckim. I powiem Wam, że jest to przepis idealny - smakuje identycznie (ten kto nie wiem, zawsze jest zaskoczony,  że nie ma tu twarogu), a jest lżejszy i wilgotny. Czyli taki, jaki powinien być każdy sernik :)
JEŻYNOWY SERNIK NA JOGURCIE GRECKIM:
800 ml jogurty greckiego
125 ml śmietany 30%
3/4 szkl. cukru pudru lub innego słodzika
4 jajka
8 łyżek mąki - ja akurat używam pszennej
garść jeżyn + kilka do dekoracji
cukier puder do posypania


Produkty, oprócz jeżyn, wymieszać mikserem - jakoś ja to zawsze robię tak, że wrzucam wszystko do miski i miksuję. Masa wyjdzie gładka, ale dość płynna. Jeżyny rozgnieść widelcem i wymieszać z masą. Przelać ciasto jogurtowe do okrągłej formy - u mnie to była tortownica o średnicy 20cm. Wstawić do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na około godzinę.
Ciasto powinno stygnąć w piekarniku.


Paulina.