Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 lutego 2017

THE VALENTINE'S DAY - część 9

Ponieważ ostatnimi czasy nie mam możliwości zaglądania na bloga, postanowiłam w tym poście przedstawić od razu dwa walentynkowe przepisy. Może przydadzą się komuś na ostatnią chwilę ;)


DOMOWE REESE'S W BIAŁEJ CZEKOLADZIE - edycja walentynkowa:

100 g białej czekolady
2 łyżki masła orzechowego (fistaszkowe)
różowy i/lub czerwony barwnik spożywczy

Masło orzechowe rozrobić z barwnikiem spożywczym, a następnie uformować z masy małe kulki o średnicy 0,5 - 1 cm. Białą czekoladę rozpuścić w kąpieli wodnej. Nalewać czekoladę do przygotowanej specjalnej formy na czekoladki - 1 łyżeczka czekolady, na to kulka masy orzechowej, po czym przykryć łyżeczką lub dwoma rozpuszczonej czekolady. Gdy wszystkie foremki na czekoladki będą już napełnione, wstawić je do lodówki na minimum 4 h.



WALENTYNKOWE BROWNIE:
8 daktyli
5 łyżek wody
1 szkl. mleka (u mnie migdałowe, ale może być inne roślinne lub krowie)
1/3 szkl. oleju kokosowego 
2 łyżki kakao
1,5 szkl. mąki (u mnie pszenna, ale można dodać migdałowej lub owsianej)
1 płaska łyżeczka sody
1 tabliczka gorzkiej czekolady

Daktyle podgotować w 5 łyżkach wody i rozdrobnić widelcem na mus. Kolejno wrzucać do miski i miksować jednocześnie mikserem: mus z daktyli, mleko, olej. Następnie dodawać składniki suche: mąkę, kakao i sodę oczyszczoną. Przelać ciasto na natłuszczoną blachę (u mnie była to blacha prostokątna x , z czysto praktycznego powodu - chciałam, aby ciasto szybciej się upiekło). Poukładać na cieście kostki czekolady i wstawić blachę do nagrzanego wcześniej do 180 stopni piekarnika na około 35 minut. Jeśli użyjecie mniejszej i głębszej blaszki, wtedy ciasto będzie się dłużej piekło, możliwe, ze nawet do godziny.

Polewa:
Wymieszac w rondelku i zagotować:
2 łyżki kakao
2 łyżki oleju kokosowego (lub masła)
2 łyżki wody
1 łyżka cukru (lub innego sypkiego słodzika)

Ciasto studzimy na kratce i polewamy polewą, która powinna wyjść dość gęsta.

Możemy je przyozdobić pokruszonymi liofilizowanymi truskawkami, wiśniami lub malinami bądź ozdobić barwnikami spożywczymi.


Paulina.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - część 5 - NAJPROSTSZE TRUFLE

Domowe prezenty na Boże Narodzenie wcale nie muszą być trudne do zrobienia, ani wymagać od nas dużej ilości czasu. Zwierzę Wam się z czegoś. Robiłam ostatnio czekoladki i jedna partia mi nie wyszła. Ale jak to ? Ano dlatego, że Z. nagle się rozpłakała (idą jej ząbki) i czekolada spędziła chwilkę dłużej w kąpieli wodnej. To było dosłownie pół minuty, ale wystarczyło. Do tego, cała w amoku ze zmęczenia i tego nieszczęsnego zawodzenia mojego dziecka, dodałam do niej lodowatego mleka. No i się ścięła na amen. Trzymając Z. w jednej ręce, opierając ją sobie na biodrze, kiwałam ją jak szalona, ciągle coś nucąc i znowu (!) niewiele myśląc, dodałam do tego wszystkiego wrzątku. Gdy w końcu Z. zasnęła, wróciłam zrezygnowana do kuchni i spojrzałam na miskę stwardniałej czekolady. Pogmerałam w niej łyżką i stwierdziłam, że nic straconego. Masa była plastyczna, więc uformowałam z niej małe truflowe kulki. Obtoczyłam w pokruszonych płatkach migdałowych i cynamonie, po wystygnięciu stwardniały tak, że ciężko je było ozdobić, ale w sam raz, aby je zjeść. Były idealnie truflowe. Bardzo mnie to podbudowało - że nawet jak wyszedł jakiś niewypał, to dałam radę przekształcić to tak, aby stało się czymś naprawdę dobrym. Przepis zapisałam, bo myślę, że już zawsze będę tak robiła swoje domowe trufle :)
DOMOWE TRUFLE:
100 g czekolady deserowej - mocno gorzkiej
100 g czekolady mlecznej
2 łyżki zimnego mleka - może być roślinne
2 łyżki wrzątku

Czekolady rozpuścić w misce w kąpieli wodnej. Zdjąć miskę z garnka z gotująca się wodą i dodać do czekolady zimne mleko z lodówki - mieszać łyżką. Czekolada się zahartuje, zetnie i zrobi gesta, Wtedy dodać wrzątek, starając się ją wymieszać. 
Formować z czekolady kulki. Trufle szybko będą twardniały, ale bez paniki. Ja uformowane trufle zostawiłam prawie na pół godziny na desce w kuchni, bo gdy zabierałam się za ich udekorowanie, Z. się obudziła i miałam 30 minut z głowy. Gdy w końcu mogłam przystąpić do pracy, czekolada była twarda z wierzchu, więc nic się do niej nie kleiło. Ale gdy tylko zrolowałam kulkę jeszcze raz w dłoniach, od razu zrobiła się plastyczna i mogłam obtoczyć ją w przygotowanych wcześniej dekoracjach. Wybrałam pokruszone płatki migdałów, a drugą część trufli obtoczyłam w cynamonie. Tutaj sprawdzi się też kakao, mak, zmielona kawa lub orzechy.
Trufle zapakowałam w prostokątne kawałki folii do pieczenia. Nakleiłam z jednej strony, na samym środku prostokąta oczy i czerwony nos. Układałam po trzy trufle na środku wyciętego prostokąta, zrolowałam i zawiązałam z obu stron złotą wstążką. Prezent gotowy.
!!! Do czekolady, przed uformowaniem kulek, możecie dodać kardamon, trochę alkoholu zamiast mleka (rum, brandy, amaretto lub likier pomarańczowy), posiekaną i kandyzowaną skórkę pomarańczową, posiekane bakalie. Albo możecie trufle czymś nadziać - np. masa marcepanową zrolowaną w mniejsze kuleczki.


Paulina.

czwartek, 15 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - CZĘŚĆ 4 - TRUFLE Z MROŻONYMI TRUSKAWKAMI I KARDAMONEM

Czekoladowe łakocie to coś, co szczególnie nam smakuje w Święta. Jakiś czas temu wypróbowałam przepis z książki "Najlepsze przepisy dla całej rodziny" Grzegorza Łapanowskiego i Mai Sobczak. I mimo, że w składzie ma truskawki (o tej porze roku mogą być mrożone), co kojarzy nam się raczej z początkiem lata, to jednak dla mnie smakowo było mu bliżej do Bożego Narodzenia, niż Nocy Świętojańskiej. Wszystko przez ten kardamon - przyprawę bogatą w smaku, intensywną i idealnie łączącą się z czekoladą lub kakao. Stąd moja propozycja, aby trufle przygotować właśnie teraz. Gotowe można podjadać w Święta, bądź podarować komuś w prezencie.

TRUFLE Z MROŻONYMI TRUSKAWKAMI I KARDAMONEM:
garść migdałów
garść orzechów laskowych
ok. 200g mąki migdałowej - zmielonych na miałko migdałów bez skórki
4 suszone śliwki
8 suszonych daktyli
filiżanka mleka roślinnego lub soku jabłkowego
szczypta kardamonu
szczypta soli
sok + skórka otarta z 1/2 limonki
garść truskawek (w zimie mrożonych)
4 łyżki kakao


Orzechy i suszone owoce moczymy w mleku (około 30-60 minut), po czym mielimy na jednolitą masę. Dodajemy mąkę migdałową, mieszamy, po czym dodajemy sok i skórkę z limonki, kakao, kardamon oraz sól. Dokładnie mieszamy. Wkrajamy truskawki, po czym delikatnie mieszamy całość. 
Masa powinna być gęsta. Przekładamy ją do wyłożonego folią spożywczą lub papierem do pieczenia pojemnika plastikowego. Dociskamy i wygładzamy. Wstawiamy do lodówki na całą noc, a następnego dnia kroimy albo na prostokąty (tak, aby wyszły batony) albo tak jak ja na małe kwadraciki (aby wyszły czekoladki).
Można gotowe trufle obtoczyć w kakao.
W książce ten przepis nazwany jest batonikami surowymi, ja jednak dodałam 1 łyżkę kakao więcej i konsystencja oraz smak bardziej przypominały mi trufle.

Paulina.

czwartek, 1 grudnia 2016

SPICED CHOCOLATE MINT TART

Jest 1 grudnia, więc odliczanie do Świąt czas zacząć. Wszyscy kochamy Boże Narodzenie i czekamy cały rok na niektóre smakołyki. Ale nie oszukujmy się, to słodkości najbardziej wyczekujemy. A jest to definitywnie taki czas w roku, gdy sobie dogadzamy. 
Zawsze lubiłam pierniczki w miętowej lukrowej polewie. Jakiś czas temu podgryzałam je sobie, wertując książki kulinarne w poszukiwaniu świątecznych inspiracji, gdy dotarło do mnie, że można by było zrobić właśnie taką czekoladowo-miętową tartę, ale z korzennym akcentem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Samej przyprawy dodałam niewiele do kruchego spodu, tylko tyle, aby zaznaczyć ten korzenny akcent, a nie przyćmić nim reszty fenomenalnych smaków - gorzkiej czekolady i intensywnej mięty. Eksperyment udany, taki trochę ze świątecznym pazurkiem, jednak jeśli wydaje Wam się kontrowersyjne i dziwne dodawanie takiej przyprawy do tego ciasta, to spokojnie możecie z niej zrezygnować i postawić na bardziej klasyczne rozwiązanie.


CZEKOLADOWO-MIĘTOWA TARTA:
Spód:
10 daktyli
2 garści migdałów
1 łyżka ciemnego kakao
1 łyżka płynnego oleju kokosowego
2 łyżka mąki owsianej
1 łyżka wódki lub miętówki
1/3 łyżeczki przyprawy do piernika

Miksujemy wszystkie składniki w malakserze, a następnie przekładamy na spód formy do tarty (u mnie była to forma o średnicy 20 cm), dociskamy łyżką lub łopatką, aby masa była wszędzie rozłożona równomiernie i wstawiamy na 20 minut do piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach.

Nadzienie:
2 garści orzechów nerkowca - około 150 g
140 g cukru pudru
150 ml mleka kokosowego
3/4 szkl. wody
1 łyżeczka spiruliny
1 łyżeczka ekstraktu miętowego
2 łyżki skrobi z tapioki
1 łyżeczka agaru lub żelatyny
opcjonalnie garść świeżych listków mięty, bardzo drobno posiekanych

Wszystkie składniki (oprócz spiruliny i żelatyny, jeśli jej używamy) siekamy i mieszamy w malakserze aż masa będzie jednolita. Przelewamy ją do garnka i wstawiamy na ogień. Gotujemy na małym ogniu, ciągle mieszając, aż zacznie gęstnieć. W przypadku, gdy dodajemy żelatynę zamiast agaru, należy ją dodać dopiero gdy zagotujemy masę i zdejmiemy ją z ognia. Dodajemy do gotowej masy spirulinę. Dobrze mieszamy i przelewamy na upieczony spód ciasta. Zostawiamy w temperaturze pokojowej do ostygnięcia, a następnie wstawiamy do lodówki na minimum 4 h.
Gotowe ciasto oprószamy ciemnym kakao i przyozdabiamy listkami świeżej mięty.
Dlaczego spirulinę dodajemy na końcu? 
Spirulina to algi, które zawierają dużo wartości odżywczych. Szkoda byłoby je zabić poprzez gotowanie. Proszek jest tak miałki, a poza tym jest go tak niewiele, że mimo, iż jest dodawany do gotowej już masy i nie przechodzi żadnej obróbki, to i tak nie jest wyczuwalny po językiem kiedy jemy ciasto.
Dlaczego akurat spirulina ?
Bo to świetny naturalny barwnik. Po co korzystać ze sztucznego, gdy prawdziwy jest tak łatwo dostępny ? Poza tym to samo zdrowie, więc tak czy siak warto zainwestować w spirulinę, czy to w proszku, czy do łykania w tabletkach.
CHOCOLATE MINT TART:
Base:
10 dates
2 handfuls of almonds
1 tablespoon of dark cocoa
1 tablespoon of liquid coconut oil
2 tablespoon of oat flour
1 tablespoon of vodka or mint vodka
1/3 teaspoon of gingerbread spice

Blend all ingredients in a blender, and then put the dough to the bottom of a tart mold (diameter of 20 cm), pressed against with a spoon or spatula. Bake for 20 minutes in the preheated to 180 Celsius degrees oven (356 F).

Filling:
2 handful of cashew nuts - around 150 g
140g of caster sugar
150 ml of coconut milk
3/4 glass of water
1 teaspoon of spirulina powder
1 teaspoon of peppermint extract
2 tablespoons of tapioca starch
1 teaspoon gelatin or agar
Optional handful of fresh mint leaves, finely chopped

All the ingredients (except spirulina and gelatin, if we use it), chop and mix in the blender until the mixture is uniform. Pour it into the pot and insert fire. Cook over low heat, stirring constantly, until it begins to thicken. When you add gelatin instead of agar, it should be added only when the mass is boiled and take off the heat. Add the spirulina powder. Mix well and pour on the bottom of the baked dough. Leave the cake at room's temperature until cool, then put in the refrigerator for at least 4 h.
Ready cake sprinkle with dark cocoa and decorate with the leaves of fresh mint.





Paulina.

środa, 17 sierpnia 2016

HOMEMADE BOUNTY BARS

Robienie mleka kokosowego weszło mi w krew i teraz przygotowuję je bardzo często. Problem stanowią jednak dla mnie wiórki kokosowe, które zostają mi po "produkcji" takiego mleka. Szkoda mi ich wyrzucać (nie cierpię marnować jedzenia), więc staram się za każdym razem jakoś je wykorzystać. Zrobiłam z nich już ciasto, wykorzystałam do owsianki, starałam się zrobić energetyczne kulki typu Rafaello, no i ostatnio zrobiłam z nich domowe batoniki Bounty. Wszystkie przepisy z czasem umieszczę na blogu, dziś jednak zajmę się tymi ostatnimi. Umieszczam dwie wersje na zrobienie domowych Bounty - fit i mniej fit. 

DOMOWE BATONIKI BOUNTY - Zdrowa wersja                 Mniej zdrowa wersja
1 szkl. wiórków kokosowych                                    1 szkl. wiórków kokosowych
3 łyżki syropu z agawy                                           6 łyżek cukru
50 g tofu                                                             pół szkl. śmietany kremówki
1/4 szkl. mleka kokosowego
1 łyżka oleju kokosowego

100 g gorzkiej czekolady                                        100 g gorzkiej lub mlecznej czekolady


Wszystkie składniki, oprócz czekolady, wymieszać (jeśli jest to wersja FIT, wcześniej zmiksujcie tofu z mlekiem i olejem). Gotujcie masę kokosową w rondelku, do czasu aż zgęstnieje. Ostudźcie masę i używając małej łyżeczki uformujcie z niej małe prostokąty. Każdy batonik układajcie na desce lub blaszce wyłożonej folią spożywczą i wstawcie na godzinę do zamrażarki lub na minimum 4 godziny do lodówki. 
Rozpuśćcie czekoladę w kąpieli wodnej. Każdy zimny kokosowy prostokącik zanurzajcie w czekoladzie i od razu przekładajcie z powrotem na folię spożywczą. Wstawcie batoniki na minimum godzinę do lodówki.

********************************************************************************************************

HOMEMADE BOUNTY BARS - Healthy version                         Less healthy version
1 cup of coconut flakes                                                  1 cup of coconut flakes
3 tblspoons of agava syrup                                              6 tblspoons of sugar
50 g of tofu                                                                 0,5 cup of heavy cram
1/4 cup of coconut milk
1 tblspoon of coconut oil

100 g of dark chocolate                                               100 g of dark or milk chocolate  

Mix all the ingredients - except chocolate (if it's a FIT version, blend first tofu with milk and oil). Prepare coconut mass in a saucepan, until thickened. Cool it and using a teaspoon form the small candy bars. Each candy bar put on a lined with plastic wrap cutting board or baking tray and put in the freezer for an hour or in the refrigerator for at least 4 hours.
Dissolve the chocolate in a water bath. Drench each candy bar in chocolate and instantly translate them back to the cutting board. Insert the candy bars for at least an hour in the refrigerator.


Paulina.

sobota, 30 lipca 2016

DOMOWE BATONIKI ZBOŻOWE - Homemade grain bars

Ostatnio jestem na zbożowo-ziarnistej fali. Pestki, nasiona i płatki spożywane są u mnie w zastraszających ilościach. Zamiast tradycyjnych ciast robię te z płatków lub przygotowuję batony zbożowe, czy kulki energetyczne. To świetne przekąski w ciągu dnia dla zapracowanych, nie mających czasu lub tak jak ja, spędzających długie godziny na spacerze z dzieckiem. Dobrze jest wtedy coś w międzyczasie podjeść. Batoniki zbożowe, o których dziś mowa, stanowią idealny zapychacz, ponieważ nie tylko są dobre i wartościowe, ale i bardzo sycące. 

OWSIANO-KAKAOWE BATONIKI ZE ŚLIWKĄ:
Składniki suche:
3/4 szkl. płatków owsianych
1/4 szkl. nasion chia
1/2 szkl. płatków kukurydzianych
pół szkl. prażonych na suchej patelni pestek słonecznika
1/3 szkl. prażonych na suchej patelni nasion sezamu

Składniki mokre:
2 łyżki kakao
2 czubatate łyżki masła lub oleju kokosowego
3-4 łyżki miodu
10 dużych śliwek

pół tabliczki rozpuszczonej mlecznej czekolady do polania po wierzchu
1 łyżeczka masła lub oleju kokosowego


Nagrzewamy piekarnik do 200 stopni. 
Składniki suchy wymieszać w misce. W rondelku rozpuścić tłuszcz z miodem, a następnie dodać kakao. Wymieszać dobrze, aby nie było grudek. Konsystencja otrzymanej masy powinna być trochę rzadsza niż polewa czekoladowa. 
Śliwki przekroić na pół, wyjąć pestki i wrzucić do drugiego rondelka. Gotować, od czasu do czasu mieszając, aż zmiękną i puszczą sok - czyli kilka minut. Nie miksujemy ich, tylko wszystko to wlewamy do miski z suchymi składnikami, dodajemy jeszcze masę kakaową i dobrze wszystko mieszamy dużą łyżką, tak, aby składniki mokre oblepiły składniki suche.
Prostokątną i natłuszczoną blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Przerzucamy do niej ciasto, wyrównujemy je, aby było wszędzie jednolicie rozłożone i wygładzamy z wierzchu. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika na mniej więcej 20-25 minut. Po tym czasie wyłączamy piekarnik, wkładamy w drzwiczki drewnianą łyżkę i tak studzimy. Przestudzone ciasto kroimy na kwadraty lub prostokąty.

Czekoladę rozpuszczamy wraz z 1 łyżeczką masła lub oleju kokosowego. Tak powstałą polewą przyozdabiamy każdy batonik.
Same batoniki, mimo dodatku miodu i dojrzałych śliwek, są lekko wytrawne. Dlatego możecie tak jak ja polać je czekoladą, a jeśli ten składnik wam nie odpowiada, dodajcie do środka jeszcze trochę suszonych owoców - najlepiej wcześniej namoczonych i zmiksowanych na mus. 

OAT-PLUM-COCOA BARS:
Dry ingredients:
3/4 glass of oatflakes
1/4 glass of chia seeds
1/2 glass of cornflakes
half glass of roasted sunflower seeds
1/3 glass of roasted sesame seeds

Wet ingredients:
2 tablespoons of cocoa
2 tablespoons of butter or coconut oil
3-4 tablespoons of honey
10 large plums

half a bar of milk chocolate 
1 teaspoon of butter or coconut oil

Preheat oven to 200 degrees.
Mix dry ingredients in a bowl. In a saucepan, dissolve the fat with honey, then add the cocoa. Mix well - the consistency of the mass should be a little thinner than the chocolate icing.
Cut plums in half, remove the seeds and toss to the second saucepan. Cook, occasionally stirring, until softened and wilderness juice - just a few minutes. Pour all - the chocolate sauce and the plums - into a bowl with the dry ingredients and mix well with a large spoon.
Toss the dough into the greased baking mold lined with baking paper. Put in the preheated oven for about 20-25 minutes. After this time, we turn off the oven, put in the door a wooden spoon and cool it down. Cooled cake cut into squares or rectangles.
Melt the chocolate with 1 teaspoon of butter or coconut oil. Decorate each bar wih chocolate glaze.

Paulina.

środa, 20 lipca 2016

RISECAKE WITH CHOCOLATE AND FRESH FRUIT - RYŻOWNIK Z KREMEM CZEKOLADOWYM I OWOCAMI

Dziś przepis na nietypowy sernik, powstały (po raz kolejny!!) pod wpływem chwili. Znacie to - gotujecie ryż i okazuje się, że wyszło go dużo za dużo ? Cóż, u mnie wyszła jego potworna wręcz ilość ! Gotowałam na obiad + do mleka ryżowego i trochę mi zostało. Postawiłam więc znów na swoją wyobraźnię i tak powstał ryżownik, czyli taki jakby sernik, ale nie do końca !


RYŻOWNIK Z KREMEM CZEKOLADOWYM I OWOCAMI:
3 szkl. ugotowanego ryżu 
pół laski wanilii
3/4 szkl. mąki ryżowej
3/4 szkl. cukru lub innej substancji słodzącej
pół szkl. namoczonych nasion chia lub 2 jajka


Ryż zmiksować blenderem i ciągle miksując dodać resztę składników. Formę tortową o średnicy 18cm wysmarować tłuszczem, przelać do niej masę i piec w nagrzanym do 190 stopni piekarniku przez około godzinę, aż ryżownik urośnie i się zarumieni.

KREM:
Zagrzać:
2 łyżki kakao
2 łyżki syropu z agawy
1 łyżka masła lub oleju kokosowego

+ świeże owoce do przybrania

Maître Gims "Est-ce que tu m'aimes ?"


Paulina.

środa, 22 czerwca 2016

STRAWBERRY CAKE WITHOUT BAKING - torcik truskawkowy bez pieczenia

Gdy nie znasz dnia ani godziny, żyjąc z chwili na chwilę, bo w każdej może się okazać, że twoje dziecko właśnie podjęło decyzję, aby wyjść na świat - działasz szybko i dość nieprzewidywalnie. Przynajmniej jeśli chodzi o sprawy kuchenne. Rozpisywany wcześniej plan tygodniowy na obiady skurczył sie do planu jednodniowego. A wszystko co przygotowujesz ma być niewyszukane, nie pochłaniające dużych ilości czasu, ani wysiłku (bo umówmy się, w tym momencie czasami zrobienie kanapki potrafi nieźle wyczerpać). Tak więc przepisy proste i spontaniczne stały się ostatnio moimi ulubionymi. W ferworze przeprowadzki, dzieciątkowych przygotowań i nie zawsze idealnego samopoczucia, nie umieszałam w tym roku jeszcze żadnego przepisu z truskawkami - aż wstyd ! Dlatego proponuję dziś torcik truskawkowy bez pieczenia. Szybki i nieskompliwkowany, ale smaczny.

TORCIK TRUSKAWKOWY BEZ PIECZENIA:
"Blaty":
1 opakowanie biszkoptów
1 łyżka kakao rozpuszczona w 4 łyżkach wrzątku
prawie pół kostki masła - niezbyt twardego, ale i nie za miękkiego

Krem:
Wymieszać:
250 ml mascarpone
300 ml ubitej kremówki

truskawki
opakowanie galaretki truskawkowej

Przygotować galaretkę. Ponieważ jest gorąco, a nam zależy, aby ścięła się tochę szybciej, dodajcie do niej mniej wody - tak o 1/3 mniej, niż tego wymaga się na opakowaniu. W międzyczasie, gdy galaretka będzie stygła, można pzygotować ciasto.

W malakserze rozkruszyć biszkopty na miałką masę i dodać resztę składników. Na sam koniec masa ma być jednolicie ciemna od kakao oraz mieć konsystencję mokrego piasku. 
Połowę masy wysypać na dno małej tortownicy (18cm średnicy) i dociskać łyżką lub łopatką, aby równomiernie się rozłożyła. Na bazie rozłożyć 1/3 kremu, na to ułozyć pokrojone w grubsze plasterki truskawki i przykryć kolejną porcją 1/3 kremu. Na wierzch wysypać resztę masy ciastkowej i delikatnie podociskać ją łyżką tak, aby utworzyła jednolity placek i zakryła krem. Ostatnia warstwa 1/3 kremu idzie na samą górę, a na niej należy ułożyć całe truskawki (najlepiej aby zostały do tego wybrane takie owoce, które są mniej więcej tej samej wielkości i kształtu).
Ciasto wstawiamy do lodówki - podobnie miskę z galaretką.
Od tej pory co jakiś czas zaglądamy do lodówki, aby skontrolować galaretkę Jeśli zaczyna gęstnieć, możemy ją ostrożnie wylać na wierzch ciasta, zalewając nią całe truskawki. Zazwyczaj zostaje mi w misce trochę galaretki, więc resztę po prostu przelewam do szklanej lub salaterek jako oddzielny deser.
Od teraz ciasto potrzebuje już mniej więcej godzinę, aby być całkowicie gotowe, ponieważ gęstniejąca galaretka szybko się dotnie, a mascarpone i masło, które dodaliśmy do biszkoptowych blatów równie szybko się schładzają, trzymając całość w ryzach.
Złapana na oblizywaniu się.
I teraz uwaga wszystkie ciężarne ! Zastanawiacie się zapewne, dlaczego przy tym poście dałam etykietę "dobre dla kobiet w ciąży" ? Myślicie "Przecież każdy wie, że nie można jeść w ciąży truskawek, bo są meeega alergenne. Daaaa !". Otóż, po spotkaniu z dietetykiem w szkole rodzenia dowiedziałam się, że warto zapoznać swoje dziecko jeszcze w brzuszku z tym alergenem. Nie spożywać wiele tych truskawek, nie objadać się nimi, ale od czasu do czasu trochę ich skonsumować można, wtedy istnieje możliwość zmniejszenia ryzyka posiadania w przyszłości przez nasze dziecko alergii na ten owoc. A poza tym - nie bójmy się paniczne wszystkiego, co nam mówią, czy co podpowiada wujcio Google. Nasz organizm w tym okresie sam nam wiele rzeczy podpowiada i tego się trzymajmy ;) 

Paulina.

piątek, 17 czerwca 2016

QUICK CHOCOLATE PIE & HOMEMADE ICED COFFEE

Czereśnie najlepiej jeść na surowo - jakoś rzadko zdarza mi się je przetwarzać. Jednak w momencie, gdy najdzie nas silna ochota na ciasto, wtedy nawet one się przydadzą. I choć po zapieczeniu nie są tak wyraziste jak wiśnie, to jednak zdecydowanie się sprawdzają. Dziś przepis, który robiony był "na oko", ponieważ powstał pod wpływem chwili i był wynikiem mojej szalonej fantazji. Ciasto być może nie prezentuje się zbyt elegancko, jednak przekrojone na kawałki wygląda całkiem zgrabnie. No i do tego jest pyszne oraz całkowicie zaspokaja nieludzką ochote na słodkości. Do tego domowa mrożona kawa lub czekolada i popołudnie staje się bardzo bardzo słodkie :)
Czyli podumowując, kolejny eksperyment uważam za udany ;)

BŁYSKAWICZNE CIASTO CZEKOLADOWE:
2 jajka
1/2 szkl. oleju kokosowego
3/4 szkl. mleka migdałowego
1/2 szkl. cukru
2 łyżki kakao
1,5 szkl. mąki
pół łyżeczki sody 

1 szkl. wydrylowanych czereśni (u mnie wyszło 24 czereśnie, po 4 w 6 rzędach)
2 garści płatków kukurydzianych
3/4 tabliczki białej lub mlecznej czekolady

Jajka wymieszać z cukrem na kogel mogel. Dodać olej i mleko, dokładnie wymieszać, po czym dorzucić składniki suche. Masa ma wyjśc w miarę gęsta. Wylać ciasto na natłuszczoną prostokątną blachę - u mnie warstwa ciasta była cienka - może z 3-centymetrowa. Poukładac na wierzchu, w równych odstępach czereśnie, posypać chrupkami i oprószyć posiekaną czekoladą.
Wstawić do nagrzanego do 190 stopni piekarnika na około 20 minut - ponieważ warstwa ciasta jest cienka, a blaszka dość spora, to szybko sie upiecze.
Studzić na kratce. Po ostudzeniu, można polać polewą z gorzkiej czekolady.
Przepis totalnie eksperymentalny, ale wyszedł znakomicie. Ciasto było puszyste, pulchne, w sam raz słodkie. Po pokrojeniu na równe kwadraciki, każdy kawałek krył w sobie jedną soczystą czereśnię.

CO DO PICIA ?
Jest upał, ale do deseru przydałaby się kawa ? Jeśli nie chcecie pić gorącej, polecam wieczór wcześniej zrobić kostki kawowe do zamrażarki. Zaparzcie w dużym kubku kawę (obojętnie, fusiastą lub rozpuszczalną, oby tylko była bardzo bardzo mocna), jeśli lubicie, posłodzcie ją od razu (najlepiej szczodrze). Gdy przestygnie przelejcie ją do foremek lub woreczków na lód i wstawcie do zamrażarki. Potem tylko, przed podaniem, wrzućcie kilka kostek do szklanki, zalejcie je zimnym mlekiem lub wodą (co kto woli) i macie domową mrożoną kawę. 
Nawet jeśli posłodzicie kawę przed mrożeniem, to pamiętajcie, że po przygotowaniu napoju, nie będzie on bardzo słodki i nie będzie bardzo mocny. Po to musicie zaparzyć kawę sikierę i dobrze ją posłodzić, ponieważ będzie ona później w postaci kostek, a więc smak i aromat muszą być skondensowane. Przecież do przygotowania napoju używacie zaledwie kilku kostek, tak więc po zmieszaniu ich z mlekiem lub woda, otrzymacie lekki, aromatyczny napój, niezbyt słodki, ale nie gorzki. 

Ten pomysł sprawdza się także w przypadku innych smaków. Można tak zamrozić czekoladę lub zagęszczone soki owocowe - potem te owocowe kostki wrzucać do wody mineralnej lub gazowanej. Sprawdza się też motyw z ziołami i kawałkami świeżych owoców zatopionych w kostkach lodu. Możliwości jest sporo, wypróbujcie je wszystkie ! ;)

Paulina.