Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzywa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Warzywa. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2017

JARMUŻOWE POŁUDNIE

Czas leci nieubłaganie i patrząc w kalendarz nagle odkryłam, że nie tylko mamy już wiosnę, ale i minął ponad miesiąc od mojego ostatniego wpisu. Tak to ostatnio u mnie jest, że czasu jest naprawdę niewiele, bo jego większość absorbuje mi Z., a resztę spędzam na nauce (nazwijmy to zmianą ścieżki kariery), lub po prostu "nicnierobieniem", bo cały dzień spędzony z marudną i ząbkującą 9-miesięczną córką, potrafi naprawdę wyczerpać. Ale nie o zmęczeniu chciałam mówić, tylko o mobilizacji. Bo macierzyństwo potrafi zmotywować bardziej, niż cokolwiek innego (przynajmniej tak jest w moim przypadku). Abstrahując od samorealizacji w dziedzinie zawodowej, jest jeszcze wzięcie się w garść, jeśli chodzi o dietę i ćwiczenia. Ruda postanowiła być fit. I niemal słyszę ten rechot, który wydają moi znajomi i rodzina, kiedy to czytają. Bo jeśli chodzi o aktywność fizyczną, to nie było takiej siły, która zmusiłaby mnie do ćwiczeń. Ale niestety patrząc w lustro niekoniecznie podoba mi się to co widzę, dlatego postanowiłam coś z tym zrobić. Poza tym postanowiłam ustabilizować swoją dietę. Wprowadziłam kilka zasad, wśród których kluczową jest "regularność", bo o regularne posiłki było u mnie ciężko rzez ostatnie 9 miesięcy. Drugą żelazną zasadą jest "m-ż", czyli mówiąc brzydko i kolokwialnie "mniej żreć". Czy to nie złota zasada Francuzów ? Częściej, ale mniej ? Jadać wszystko na co ma się ochotę, ale w granicach rozsądku ? Oraz wybierać takie składniki, które nam pomogą w lepszym trawieniu i maksymalnie nas odżywią. I tak powstała ta sałatka, która jest idealnym posiłkiem na drugie śniadanie, bo nie tylko syci, ale i dostarcza odpowiednich składników odżywczych. A że postanowiłam właśnie wprowadzić do jadłospisu Z. jarmuż i w tym celu udałam się na ryneczek, co zaowocowało kilkoma soczystymi i cudownie zielonymi liśćmi, głównym składnikiem tego przepisu jest właśnie jarmuż.


SAŁATKA Z JARMUŻEM (na 1 porcję):
2 liście świeżego jarmużu
1 marchewka
pół białej cebuli
2 łyżki ciecierzycy z puszki
1-2 łyżki sera - koziego lub fety
szczypta soli
1 łyżka soku z limonki
szczypta świeżo zmielonego czarnego pieprzu

Jarmuż rwiemy na kawałki, odrzucając twardy środek. posypujemy szczyptą soli, polewamy 1 łyżeczką oliwy z oliwek i masujemy w dłoniach, aż zmięknie.
Marchew i cebulę kroimy tak jak lubimy, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i polewamy łyżką oliwy z oliwek. Wstawiamy do nagrzanego piekarnika i pieczemy 25 minut w 180 stopniach. Następnie dodajemy na blachę cieciorkę z puszki (lub wcześniej ugotowaną) i podpiekamy wszystko dodatkowe 5 minut.
Na talerzu lub w misce, wykładamy jarmuż, a na niego podpieczone warzywa. Posypujemy pokruszonym serem, przyprawiamy niewielką ilością soli, świeżo zmielonego pieprzu i polewamy sokiem z limonki.



A oto inne moje propozycje na zimowe sałatki, które świetnie nadadzą się na drugie śniadanie do pracy i jednocześnie wspomogą odchudzanie, a przy tym będą sycące:

1. CAPRESE

2. SAŁATKA AZJATYCKA

3. FIOLETOWO-RÓŻOWA SURÓWKA

4. SAŁATKA Z SUSZONYMI POMIDORAMI I RUKOLĄ

5. SAŁATKA Z HALLOUMI I CIECIERZYCĄ

6. SAŁATKA Z BOTWINKĄ I JAJKIEM

7. TABBOULEH

8. SAŁATKA Z BRUKSELKĄ

9. SAŁATKA Z WĄTRÓBKĄ I FIGAMI

10. SAŁATKA Z BURAKIEM I SOCZEWICĄ

Paulina.

poniedziałek, 10 października 2016

GRILLED SWEET CORN SOUP

Przyszły prawdziwe chłody i nic nie potrafi tak umilić szarego, deszczowego dnia jak pożywna zupa. Natchniona tym, że P. jest w Ameryce, postawiłam na kukurydzę. Czyż nie ma nic bardziej amerykańskiego (oprócz burgerów...), niż kukurydziane danie ? Do corn dogów jakoś się nie garnęłam (pomijając fakt, że parówka w takim cieście trochę przyprawia mnie o mdłości). Chleb kukurydziany byłby dobry dla większej ilości osób, a na razie w domu jestem tylko ja, Z., która no niestety, ale wciąż jest na mleku i Bebe, która jada z kolei wszystko, ale pół blaszki chleba to byłaby lekka przesada. Więc z takich klasycznych amerykańskich przepisów z kukurydzą, została mi zupa. Dobrze się nawet składało, bo zupa jest naprawdę dobrym wyjściem dla zabieganych - można jej zrobić więcej, a potem szybko odgrzać. A po przyjściu z chłodnego podwórka, miska takiej gorącej, parującej zupy jest naprawdę zbawienna.

KREM Z GRILLOWANEJ KUKURYDZY:
1 marchewka
1 korzeń pietruszki
4 łyżki pokrojonego w plastry pora
1l wody lub bulionu
3 kolby kukurydzy
1 ząbek czosnku
sól, pieprz
1 łyżka masła lub oleju kokosowego
szczypta posiekanej świeżej natki
szczypta wędzonej papryki

Kukurydzę zgrillować na patelni, po czym ostudzić i skroić nożem nasiona.
Marchew i korzeń pietruszki pokroić i wrzucić do garnka z wodą. Zagotować. Dodać pora i kukurydzę i zmiażdżony ząbek czosnku. Gotować 10-15 minut, po czym zmiksować zupę blenderem. Doprawić solą i pieprzem, dodać łyżkę masła. Chwilę jeszcze podgotować i zupka jest już gotowa. 
Na talerzu posypać papryką, natką i kawałkami grillowanej kukurydzy.

GRILLED SWEET CORN SOUP 
1 carrot
1 parsley root
4 tablespoons of sliced leek
1 liter of water or broth
3 corns on the cob
1 clove of garlic
salt & pepper
1 tablespoon of butter or coconut oil
a pinch of chopped fresh parsley
a pinch of smoked paprika

Grill the corns in the pan, then cool them and cut the seeds with a knife.
Cut carrots and parsley root and put into a pot with cold water. Bring to a boil. Add the leek and corns and crushed clove of garlic. Cook for 10-15 minutes, then blend the soup with a hand blender. Season with salt and pepper, add a tablespoon of butter or coconut oil. Cook for a while (5 more minutes) and the soup is ready.
On a plate sprinkle with smoked red paprika, parsley and slices of grilled corn.





Na poprawę humoru soundtrack z "Amelii"


Paulina.

wtorek, 20 września 2016

CREAMY CHANTERELLE MUSHROOM SOUP - KREM Z KUREK

Chyba mamy już jesień - wreszcie zrobiło się chłodniej, ale słonecznie. A gdy temperatura spada trzeba się jakoś rozgrzać po przyjściu do domu. Generalnie nigdy nie przepadałam za zupami, jednak od jakiegoś czasu to właśnie na nie mam ochotę. Ponieważ można jeszcze znaleźć w sklepach kurki, postanowiłam przecenione opakowanie wykorzystać na zupę. Wyszła pyszna - gęsta, aromatyczna i kolorowa :)


KREM Z KUREK:
1 duża marchewka - pokrojona na grubsze plastry
1 duża cebula - pokrojona w piórka
150 g oczyszczonych i umytych kurek + kilka sztuk do dekoracji na talerzu
2 szkl. wody lub bulionu + dodatkowe pół do jednej szkl., którą trzeba będzie dodać do zupy po jej zmiksowaniu
1 łyżka suszonej pietruszki + szczypta,  którą potrzeba będzie do dekoracji
1 łyżka jogurtu naturalnego lub słodkiej śmietanki
1/3 płaskiej łyżeczki soli
1/3 płaskiej łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
szczypta cukru lub innego słodzika

Marchew i cebulę pokroić i ugotować w 2 szkl. wody/bulionu. Gdy marchew zacznie mięknąć (po około 15 minutach od zagotowania), dodać grzyby i pietruszkę.Gotować jeszcze 2-3 minuty, po czym odstawić z ognia i zmiksować ręcznym blenderem. Masa będzie na pewno za gęsta, wiec możemy do niej dodać dodatkową ilość bulionu (pół lub jedną szklankę, w zależności jak gęstą lubicie zupę). Doprawić solą, pieprzem i odrobiną cukru i ponownie zagotować. 
Na talerzu podlać śmietanką i udekorować dodatkową porcją natki oraz kurkami.




A jeśli wyszło wam tej zupy dużo za dużo, zawsze możecie odłożyć 1 chochelkę do miseczki i wykorzystać jako krem do smarowania na kanapki. tylko pamiętajcie, aby zrobić to zaraz po zmiksowaniu, ale przed dodaniem do niej dodatkowej porcji bulionu. Wtedy będzie idealnie gęsta :)


Paulina.

poniedziałek, 22 sierpnia 2016

JESIENNE UMILACZE - krem z batatów / SWEET POTATO CREAM SOUP

Co prawda jeszcze nie mamy kalendarzowej jesieni, ale pogoda jest iście wrześniowa. Więcej jest wiatru i deszczu, niż słońca, dlatego najchętniej zaszyłabym się na kanapie pod kocem z dobrą książką i czymś pysznym do jedzenia na stoliku obok. A gdy pogoda nie sprzyja, lubię pocieszać się czymś dobrym. Niniejszym postem, otwieram nowy cykl UMILACZY na blogu. "Umilacze sezonowe", czyli takie dania, które poprawiają nam nastrój w nieciekawą pogodę i są zrobione ze składników dostępnych w określonym sezonie. Zaczynamy od jesiennych, ponieważ lato jest już na wylocie i umówmy się, zbyt ładne to ono w tym roku nie jest. Jako pierwszy umilacz, prezentuję przepis na pyszny krem z batatów. Rozgrzał mnie i poprawił humor po spacerze z Z., na którym złapał nas lodowaty deszcz z gradem - miska pocieszającej zupy jak najbardziej się tu sprawdziła. 


KREM Z BATATÓW:
Ugotować:
1 duży batat - pokrojony w kostkę
3 średnie ziemniaki - pokrojone w kostkę
pół dużej cebuli
1 mały korzeń pietruszki
1 łyżka łodyżek świeżej natki pietruszki
3 szkl. wody lub bulionu
sól, pieprz do smaku
1 mały ząbek czosnku lub pół łyżeczki czosnku granulowanego

Batata, ziemniaki, cebulę i pietruszkę wrzucić do gotującego się bulionu. Gotować 15-20 minut, po czym zblendować na gładki krem. Dodać sól, pieprz i granulowany czosnek do smaku. Gdyby zupa była za gęsta, dolać jeszcze trochę bulionu lub wody.
Do porcji na talerzu dodałam łyżkę ugotowanej ciecierzycy, kilka listków świeżej bazylii i skropiłam oliwą z oliwek.


Travis "Big chair":

Paulina.

piątek, 8 kwietnia 2016

AROMATIC STEW FOR RAVENOUS ! - Aromatyczny gulasz dla wygłodniałych


Niby jest ciepło i widać, że wiosna już się zaczęła, to jednak ostatnio potrzebuję samych pokrzepiajacych potraw. Nie dość, że do garnka wrzucam na potęgę warzywa, to jeszcze nie mogę się nasycić dobrą mieszanką przypraw - najlepiej taką świeżo ugniecioną w moździerzu. Szaleję za ziarnami kolendry i ich cytrusowym aromatem (przyznam się, że nawet bardziej niż za natką kolendry) i lubią nią nacierać mięsa, dodawać do pulpecików, grillowany warzyw, czy, tak jak w tym tygodniu, do gulaszu. Ale nie jest to przepis na taki zwykły gulasz, tylko trochę taki bardziej orientalny - właśnie ze względu na dobór przypraw. Rozgrzewa, uwodzi nosy i podniebienia, a co najważniejsze, wywołuje ogromny uśmiech na twarzy :) Takie dania, z cyklu pokrzepiającyh, uwielbiam najbardziej. 

AROMATYCZNY GULASZ DLA WYGŁODNIAŁYCH:
Aromatyczna baza ugnieciona w moździerzu:
1 łyżeczka nasion kolendry
1 łyżka sproszkowanej słodkiej czerwonej papryki
1 łyżeczka sproszkowanego imbiru
1/3 - pół łyżeczki sproszkowanej chili
1 łyżeczka nasion kminu
pół łyżeczki nasion czarnego pieprzu

Warzywa:
1 duży bakłażan - pokrojony w plastry
1 duża cukinia - pokrojona w kostkę
1 czerwona cebula - pokrojona w kostkę 
1 biała cebula - pokrojona w kostkę
1 szkl. ugotowanej ciecierzycy
3 łodygi selera naciowego - pokrojony w kostkę
2 szkl. bulionu (rodzaj zależy od was, może byc też zwykła woda, byle by była gorąca)
1 szkl. soku pomidorowego
pół posiekanej papryczki chili
3 ząbki czosnku - posiekane lub zmiażdżone
250 g pomidorków koktajlowych - całe
2 łyżki posiekanego szczypiorku
2 łyżki posiekanej świeżej kolendry
2 łyżki posiekanej natki pietruszki

sól, pieprz


1. Zanim wrzucimy warzywa, w dużym garnku, który nie przypala, rozgrzewamy 3 łyżki oliwy. Gdy tłuszcz będzie już gorący, wrzucamy mieszankę przypraw i chwilę ją podsmażamy. Nastepnie dodajemy cukinię, seler i ciecierzycę. Podsmażamy 2 minuty, po czym dodajemy cebule. Po kolejnych dwóch minutach, dorzucamy bakłażana. Ponieważ wchłania on wszystko jak gąbka, nie smażymy go długo, tylko zalewamy warzywa bulionem oraz sokiem pomidorowym. Dodajemy czosnek i chili i dusimy na wolnym ogniu przez 10-15 minut. W tym czasie przygotowujemy pulpeciki:

Pulpeciki mięsne:
1 mała kaszanka
tyle samo mięsa mielonego - u mnie byo z indyka, ale rodzaj nie jest istotny
nasiona chia (1 łyżkę suchych nasion namoczyć w 2-3 łyżkach wody)
1 łyżka sezamu
sól, pieprz
1 ząbek zmiażdżonego czosnku
szczypta sproszkowanej chili
1łyżeczka sproszkowanej słodkiej czerwonej papryki
1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki lub kolendry
1 płaska łyżeczka czarnuszki
bułka tarta - taka jej ilość, aby dobrze związała wilgotną masę mięsną


2. Mięso wymieszać z przyprawami i zagnieść. Uformować małe kulki o średnicy 3-4 cm, po czym podsmażyć je na oliwie na złotobrązowy kolor.

Pulpeciki wegetariańskie:
1,5 szkl. ugotowanej czerwonej fasoli - zgniecionej widelcem
reszta składników taka sama jak przy pulpecikach mięsnych, tj.:
nasiona chia (1 łyżkę suchych nasion namoczyć w 2-3 łyżkach wody)
1 łyżka sezamu
sól, pieprz
1 ząbek zmiażdżonego czosnku
szczypta sproszkowanej chili
1łyżeczka sproszkowanej słodkiej czerwonej papryki
1 łyżka drobno posiekanej natki pietruszki lub kolendry
1 płaska łyżeczka czarnuszki
bułka tarta 

3. Pod koniec gotowania gulaszu, wrzucić pulpeciki do garnka i chwilę podgotować wraz z warzywami. Dodać całe pomidorki koktajlowe i dusić kolejne kilka minut - niedługo, aż zaczną pękać po bokach.
Gotowy gulasz posypać posiekanymi szczypiorkiem, natką i kolendrą.
Podawać z kuskusem oraz posiekanymi prażonymi migdałami.
Z boku dania można wylać trochę gęstego jogurtu naturalnego.
W wersji ciążowej, lepiej zrezygnować z ostrych przypraw.

Paulina.

niedziela, 3 kwietnia 2016

LUNCH TIME - część 5 / + PREGNANT RECIPES

Dziś kolejny post z cyklu "lunch time", czyli po prostu propozycja drugiego śniadania. Tak jak zapowiedziałam, będą pojawiały się przepisy odpowiednie dla kobiet w ciąży. Dodałam kilka etykiet, którymi będę oznaczała posty, pracuję też nad tym, aby moje stare posty otrzymały dodatkową etykietę, jesli przepis jest wskazany dla ciężarnych. Oczywiście nie będę tu przy każdym przyszłym wpisie tego zaznaczała, po prostu jeśli ktoś z Was jest zainteresowany tematem, należy kliknąć odpowiednie etykiety : "ciążowe jedzenie", "dobre dla kobiet w ciąży" oraz "PREGO" - skrót od ang. "pregnant".
A poniżej przedstawiam przepis na kolorową, prostą i smaczną surówkę oraz rosół, który wyszedł tak jakby przez przypadek :}


FIOLETOWO-RÓŻOWA SURÓWKA:
Otrzeć i wymieszać:
pół małej główki kapusty czerwonej
2 średnie marchewki
1 małe jabłko
2 pałki selera naciowego

1 łyżka posiekanego szczypiorku
sól, pieprz
1 łyżka otartego twardego sera (mój był z Wiżajn)

Warzywa tarkowałam w malakserze, ale jeśli nie macie takiej opcji, zwykła tarka też będzie dobra.

ROSOŁEK PRZY OKAZJI:
Dlaczego "rosołek przy okazji" ? Ponieważ tak się akurat złożyło, że przygotowywałam sos do zawekowania w słoiki (dobry pomysł dla tych, którzy w najbliższym czasie nie będą mieli zbytnio czasu na gotowanie). Zrobiłam go na początku jak zwykłą zupę. Gdy warzywa zmiękły, odlałam trochę samego warzywnego bulionu, a resztę zmiksowałam na gładki i gęsty sos. Ugotowałam makaron nitki, dodałam trochę świeżego koperku i tak miałam rosołek na szybko, doskonały jako pierwsze danie lunchowe dla tych, którzy chcą przekąsić coś ciepłego i pokrzepiającego.
Mój bulion wołowy powstał dzień wcześniej podczas duszenia mięsa na obiad. Szkoda mi było go wyrzucać i tak znalazł zastosowanie dzień później - i to w dwóch przepisach !

2 szkl. bulionu wołowego
1-2 szkl. wody
włoszczyzna : 1 marchewka, 1 korzeń pietruszki, kawałek korzenia selera, kawałek pora
1 duże jabłko
1 czerwona papryka
kilka całych pomidorków koktajlowych
3 pałki selera naciowego
1-2 ząbki czosnku
garść posiekanego koperku
garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz
trochę ziela angielskiego (4 ziarna)
2 liście laurowe







Na koniec jeszcze trochę z Wielkanocy, którą pominęłam przy podsumowaniu marca:

1. Szukanie bazi w Olecku jest łatwe - wystarczy pojechać nad jezioro i zerwać kilka gałązek :)
2. Firmowy uśmiech przy świątecznym stole.
3. i 4. Święconka.

1. i 2. Mój mazurek z domowym kajmakiem znowu pojawił się na święta. To prosty przepis i co najważniejsze szybko się go robi i zawsze wychodzi. Kajmak można zrobic nawet kilka miesięcy wcześniej i trzymać go w lodówce. Ten, który wykorzystałam w tym roku do mazurka, został zrobiony 4 miesiące wcześniej, na Bożonarodzeniowe krówki. I jak widać, to co zostało, świetnie się rpzechowało, a smak wciąż był obłędny !
3. Jeden mazurek został u moich rodziców, a drugi powędrował do teściów. Na zdjeciu w towarzystwie babki wielkanocnej, którą upiekła teściowa.
4. I jeszcze raz stół wielkanocny. Jakie potrawy znalazły się na Waszym stole ? U mnie była standardowa sałatka warzywna, pieczone mięso, bigos, pieczona biała kiełbasa pod chrzanową pierzynką, tatar, faszerowane jajka zrumienione na masełku na patelni oraz jajka w majonezie.


Paulina.

wtorek, 15 marca 2016

GREEN EASTER DINNER TART - Zielona Tarta Obiadowa na Wielkanoc

Lubię wymyślać nietypowe dania na Wielkanocny obiad. W tym roku, szukając inspiracji wpadłam na pomysł zielonej tarty - w sumie nie po raz pierwszy, ale co roku go udoskonalam. A że ubóstwiam tarty na słono, cóż, nie zastanawiałam się zbyt długo. Powstała zieloniutka, krucha i smaczna tarta warzywna, do której po jednej stronie dodałam trochę boczku dla mięsożernego towarzystwa. A głeboki kolor uzyskałam dzięki algom - spirulinie, która nie tylko jest bardzo zdrowa, ale i świetnie barwi. To dobry sposób do przemycenia dodatkowej ilości żelaza i białka dla tych, którzy za tym produktem średnio przepadają, ale zjedzenie go dobrze by im zrobiło ;)

ZIELONA TARTA :
Ciasto:
Zagnieść:
1,5 szkl. mąki
1 żółtko
1 łyżka zimnej wody
szczypta soli
150 g zimnego masła

Zielony farsz zmiksować na krem:
kilka ugotowanych ziemniaków (u mnie to były bulwy z dnia poprzedniego)
kilka większych różyczek ugotowanego brokuła
3-4 łyżki szczypiorku
pół posiekanej cebuli
1-2 zabki czosnku
3-4 łyżki posiekanej natki pietruszki
barść liści świeżej bazylii
pół tarkowanej cukinii
1-2 łyżeczki spiruliny
ewentulanie garść liści świeżego szpinaku
2 garśći zielonego groszku - mrożonego lub z puszki
sól, pieprz
otarty tymianek

Na wierzch:
Pół pokrojonej w cienkie plastry cukinii
ewentualnie kilk łyzek pociętego w paski i podsmażonego boczku 

Piec w 200 stopniach przez 35-40 minut.

Paulina.