Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WEGAŃSKIE. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą WEGAŃSKIE. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 grudnia 2017

PASZTET Z SELERA NA WIGILIĘ

Staram się co roku wyszukać jeden nowy przepis na Wigilię do przetestowania. Oprócz tych kilku potraw, które towarzyszą nam co roku, zawsze jest jedna nowa. Rok temu był to pasztet z selera. Przymierzałam się do tego przepisu od dawna i wreszcie go zrobiłam. Rezultat przeszedł moje oczekiwania, bo pasztet wyszedł wspaniały. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zmodyfikowała przepisu i tak, smażona cebulka oraz pieczony czosnek dodały potrawie małego dymnego kopa. Poza tym pasztet wyszedł delikatny i w smaku przypominał trochę cielęcinę. Dlatego z czystym sumieniem polecam Wam ten przepis do wypróbowania. Jeśli nie na Święta, to tak ogólnie, zróbcie po prostu kiedyś pasztet z selera, bo naprawdę warto !

PASZTET Z SELERA:
1 duża główka korzenia selera
3 pieczone ząbki czosnku
1 biała cebula
1 duży korzeń  pietruszki
2-3 jajka
1/2 szkl. bułki tartej (lub mąki bezglutenowej, ja dodawałam gryczaną)
majeranek
sól, świeżo zmielony pieprz

Selera i pietruszkę kroimy na kawałki i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut (do miękkości). W tym czasie smażymy posiekaną cebulkę na maśle lub innym tłuszczu. Miękkiego selera i pietruszkę studzimy, po czym miksujemy w malakserze razem z żółtkami, majerankiem, bułką tartą, pieprzem, cebulką i czosnkiem. 
Ubijamy pianę z białek. Delikatnie mieszamy masę warzywną z pianą z białek.
Przekładamy masę do natłuszczonej i obsypanej bułką tartą formy keksowej i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na godzinę (do momentu, aż pasztet się przyrumieni).




Paulina.

środa, 12 kwietnia 2017

WIELKANOC 2017 - Wegański Mazurek Czekoladowy

Mazurki robię dopiero od 4 lat. U mnie w domu jakoś się ich nie robiło, więc tak naprawdę sama wprowadziłam je na świąteczny stół. Jak już wspominałam wcześniej, zawsze robię mazurek kajmakowy, ale też robię jeden do dwóch mazurków testowych. W tym roku testowałam cytrynowo-kokosowy, a teraz przedstawiam czekoladowy. Przepis wegański, gdyż jestem na diecie i wybieram trochę zdrowsze alternatywy dla deserów ;)
WEGAŃSKI MAZUREK CZEKOLADOWY:
Ciasto:
0,5 szkl. mąki
olej kokosowy i woda - dodawane po łyżce stołowej

Mąkę łączyć z olejem i wodą. Nie mierzyłam dokładnie ile ich dałam, po prostu dodawałam po łyżce jednego i drugiego do momentu aż ciasto zaczęło być spójne, jędrne i jednolite. Zacznijcie od 2 łyżek oleju i zimnej wody, zacznijcie ugniatać ciasto, jeśli wciąż będzie suche i nie będzie jednolite, dodajcie po jednej łyżce oleju i wody. Znowu ugniatajcie. Efekt powinien być tak: ciasto sprężyste, ładnie odchodzące od dłoni i dające uformować się w ładną kulę.

Nadzienie:
1 szkl. suszonych daktyli
1 szkl. wrzątku
5 łyżek dobrego ciemnego kakao

pokruszone ziarna surowego kakao i migdały do dekoracji

Sprawdzić czy wszystkie daktyle są prawidłowo wydrążone i nie ma w nich pestek. 
Daktyle przesypać do rondelka, zalać wrzątkiem i gotować do miękkości. Zdjąć z ognia i wymieszać z kakao. Następnie masę zblendować na gładko - ja jednak rozgniotłam daktyle widelcem najdrobniej jak tylko dałam radę, wtedy dopiero dodałam kakao (Z. akurat miała drzemkę).


Wylać nadzienie na blaszkę do tarty, która jest już wyłożona ciastem. Ozdobić ziarnem kakao i migdałami. Wstawić do nagrzanego wcześniej piekarnika (190 stopni) na 30 minut. 

Paulina.

poniedziałek, 10 kwietnia 2017

WIELKANOC 2017 - Mazurek cytrynowo-kokosowy

Wielkanoc już za tydzień, więc troszkę przyspieszyłam z przepisami. Dziś pokażę Wam jak zrobić pyszny cytrynowo-kokosowy mazurek. Moja wersja jest mała - mieszcząca się idealnie do święconki. Ale możecie proporcje podwoić lub potroić i wyjdzie Wam większa blaszka tego pysznego ciasta. Przedstawiam też dwie wypróbowane wersje - wegańską i nie wegańską, aby każdy z Was mógł znaleźć coś dla siebie ;)

MAZUREK CYTRYNOWO-KOKOSOWY:
Ciasto:
0,5 szkl. mąki
olej kokosowy i woda - dodawane po łyżce stołowej

Mąkę łączyć z olejem i wodą. Nie mierzyłam dokładnie ile ich dałam, po prostu dodawałam po łyżce jednego i drugiego do momentu aż ciasto zaczęło być spójne, jędrne i jednolite. Zacznijcie od 2 łyżek oleju i zimnej wody, zacznijcie ugniatać ciasto, jeśli wciąż będzie suche i nie będzie jednolite, dodajcie po jednej łyżce oleju i wody. Znowu ugniatajcie. Efekt powinien być tak: ciasto sprężyste, ładnie odchodzące od dłoni i dające uformować się w ładną kulę.

Nadzienie:
2 żółtka
skórka otarta z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
2 łyżki cukru
4 łyżki wody

Skórkę, sok, wodę i cukier zagotować w rondelku, aż cukier się rozpuści. Żółtka wbić do miseczki i ciągle mieszając, dodawać po trochu cytrynowy syrop. Gdy cały syrop zostanie już dodany, przelewamy masę na powrót do rondelka i stawiamy na ogniu. Jak robiłam to na dużym ogniu (bo jestem niecierpliwa) i po prostu po kilku zamieszaniach, podnosiłam rondelek z ognia, ciągle mieszając, aby masa trochę się ostudziła, po czym z powrotem, na kilka chwil,  stawiałam rondelek na ogniu. I powtarzam ciągle te czynności, aż krem zacznie gęstnieć i będzie miał konsystencję budyniu.

WERSJA WEGAŃSKA:
Postępujemy tak samo, tylko zmieniamy skład kremu:
4 łyżki mleczka kokosowego
skórka otarta z 1 cytryny
sok z 1 cytryny
2 łyżki cukru
4 łyżki wody
1-2 łyżeczki zagęszczacza, np. agaru
Rada: Jeśli kremu wyjdzie za dużo, przełóżcie go do słoika i po ostygnięciu wstawcie do lodówki - zjedzcie w przeciągu tygodnia - jest świetny na tosta lub do chałki ;)

Paulina.

środa, 22 lutego 2017

ODCHUDZONY TŁUSTY CZWARTEK

Tłusty Czwartek już za dwa dni, a ja przychodzę do Was z trochę odchudzonym przepisem. Wydaje się, że haniebnie łamię zasadę, aby było tłusto, ale za to mogę obiecać, że będzie słodko, więc powinno to usatysfakcjonować wszystkich łasuchów. Moja odchudzona wersja amerykańskich doughnuts, znanych w Polsce pod uroczą nazwą "oponki", wynika trochę z mojego nowego postanowienia, aby schudnąć po ciąży. Przepis jest też na niewielką ilość oponek, bo ostatnimi czasy gorliwie wyznaję zasadę "m-ż", więc nie robiłam całej michy tych łakoci, a jedynie jeden mały talerz. Przepis jest wegański, bo mimo, iż sama weganką nie jestem, uwielbiam szukać zdrowszych rozwiązań, zwłaszcza jeśli chodzi o słodkości. Gotowi na moje doughnuts?
ODCHUDZONE PIECZONE OBWAŻANKI - przepis na 12 obważanków, 12 mini pączuszków oraz 3 pączkowe serca :

1,5 szkl. mąki pszennej
1/3 kostki drożdży
2 łyżki oleju kokosowego
pół szkl. ciepłego mleka (u mnie kokosowe) lub wody
pół szkl. cukru
szczypta soli

Zagnieść wszystkie składniki na jednolitą i zwartą masę, a następnie uformować ciasto w kulę. Musi ładnie odchodzić od ręki - jeśli będzie za wolne, dodawajcie po troszku mąki, a jeśli będzie za twarde i za suche, dodajcie odrobinę wody (przepis robiłam "na oko").

Kulę ciasta włożyć do miski, okryć czystą ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na minimum pół godziny, ale najlepiej, aby rosło przez godzinę. Po leżakowaniu, podzielić ciasto na 3 części, każdą rozwałkować na grubość 1 cm. Wycinać szklanką oponki, a dziurkę w środku można wyciąć kieliszkiem do wódki. 
Obważanki, razem z wycięntymi ze środka mini pączuszkami piec w nagrzanym wcześniej piekarniku w temperaturze 180 stopni Celsjusza przez około 15 minut.
Z resztek ciasta można uformować cienkie wałeczki i zrobić z nich wianuszki lub serca.

Paulina.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - część 5 - NAJPROSTSZE TRUFLE

Domowe prezenty na Boże Narodzenie wcale nie muszą być trudne do zrobienia, ani wymagać od nas dużej ilości czasu. Zwierzę Wam się z czegoś. Robiłam ostatnio czekoladki i jedna partia mi nie wyszła. Ale jak to ? Ano dlatego, że Z. nagle się rozpłakała (idą jej ząbki) i czekolada spędziła chwilkę dłużej w kąpieli wodnej. To było dosłownie pół minuty, ale wystarczyło. Do tego, cała w amoku ze zmęczenia i tego nieszczęsnego zawodzenia mojego dziecka, dodałam do niej lodowatego mleka. No i się ścięła na amen. Trzymając Z. w jednej ręce, opierając ją sobie na biodrze, kiwałam ją jak szalona, ciągle coś nucąc i znowu (!) niewiele myśląc, dodałam do tego wszystkiego wrzątku. Gdy w końcu Z. zasnęła, wróciłam zrezygnowana do kuchni i spojrzałam na miskę stwardniałej czekolady. Pogmerałam w niej łyżką i stwierdziłam, że nic straconego. Masa była plastyczna, więc uformowałam z niej małe truflowe kulki. Obtoczyłam w pokruszonych płatkach migdałowych i cynamonie, po wystygnięciu stwardniały tak, że ciężko je było ozdobić, ale w sam raz, aby je zjeść. Były idealnie truflowe. Bardzo mnie to podbudowało - że nawet jak wyszedł jakiś niewypał, to dałam radę przekształcić to tak, aby stało się czymś naprawdę dobrym. Przepis zapisałam, bo myślę, że już zawsze będę tak robiła swoje domowe trufle :)
DOMOWE TRUFLE:
100 g czekolady deserowej - mocno gorzkiej
100 g czekolady mlecznej
2 łyżki zimnego mleka - może być roślinne
2 łyżki wrzątku

Czekolady rozpuścić w misce w kąpieli wodnej. Zdjąć miskę z garnka z gotująca się wodą i dodać do czekolady zimne mleko z lodówki - mieszać łyżką. Czekolada się zahartuje, zetnie i zrobi gesta, Wtedy dodać wrzątek, starając się ją wymieszać. 
Formować z czekolady kulki. Trufle szybko będą twardniały, ale bez paniki. Ja uformowane trufle zostawiłam prawie na pół godziny na desce w kuchni, bo gdy zabierałam się za ich udekorowanie, Z. się obudziła i miałam 30 minut z głowy. Gdy w końcu mogłam przystąpić do pracy, czekolada była twarda z wierzchu, więc nic się do niej nie kleiło. Ale gdy tylko zrolowałam kulkę jeszcze raz w dłoniach, od razu zrobiła się plastyczna i mogłam obtoczyć ją w przygotowanych wcześniej dekoracjach. Wybrałam pokruszone płatki migdałów, a drugą część trufli obtoczyłam w cynamonie. Tutaj sprawdzi się też kakao, mak, zmielona kawa lub orzechy.
Trufle zapakowałam w prostokątne kawałki folii do pieczenia. Nakleiłam z jednej strony, na samym środku prostokąta oczy i czerwony nos. Układałam po trzy trufle na środku wyciętego prostokąta, zrolowałam i zawiązałam z obu stron złotą wstążką. Prezent gotowy.
!!! Do czekolady, przed uformowaniem kulek, możecie dodać kardamon, trochę alkoholu zamiast mleka (rum, brandy, amaretto lub likier pomarańczowy), posiekaną i kandyzowaną skórkę pomarańczową, posiekane bakalie. Albo możecie trufle czymś nadziać - np. masa marcepanową zrolowaną w mniejsze kuleczki.


Paulina.

niedziela, 11 grudnia 2016

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ

Ciasto z żurawiną i polewą chałwową to świetna Bożonarodzeniowa propozycja na deser. Jest lepkie, słodko-cierpkie i ma po prostu niepowtarzalny smak. Pierwszy raz ten przepis robiłam w sierpniu i wykorzystałam do niego porzeczki. Gdy zastanawiałam się ostatnio nad zrobieniem czegoś ze świątecznym akcentem, przyszło mi do głowy właśnie to ciasto. A że akurat mam 2kg żurawiny na balkonie, cóż, sprawa wydała mi się jasna.

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ:
Ciasto:
2,5 szkl. mąki
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżki nasion chia
1/2 szkl. wody
1 szkl. mleka/ może być roślinne, np. migdałowe
3/4 szkl. cukru
6 łyżek oleju kokosowego
garść lub dwie świeżej żurawiny bądź suszonej - jednak w tym wypadku należy dać pół szkl. cukru

Polewa:
1 chałwa - około 70g
1 łyżka wody

Nasiona chia nasączyć w wodzie.
Mąkę wymieszać z sodą i cukrem, dodać do niej mleko, olej oraz napęczniałe chia. Dobrze wymieszać, aby nie było grudek. Dodać żurawinę, jeszcze raz wymieszać.
Przygotować dwie keksowe formy (ja w święta używam jednorazowych, po co dokładać sobie pracy przy zmywaniu?). Przelać ciasto, wygładzić i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-55 minut. Do momentu, aż ciasto trochę wyrośnie i się zarumieni. Studzić na kratce.

Do małego rondelka wlać wodę i pokruszyć do niej chałwę. Gotować na średnim ogniu, ciągle mieszając. Polewa powinna być dość gęsta. Polać nią wystudzone ciasto i zostawić do zastygnięcia.
Samo ciasto powinno mieć dość gęsta konsystencję i tak bardzo nie urośnie.


Paulina.

czwartek, 1 grudnia 2016

SPICED CHOCOLATE MINT TART

Jest 1 grudnia, więc odliczanie do Świąt czas zacząć. Wszyscy kochamy Boże Narodzenie i czekamy cały rok na niektóre smakołyki. Ale nie oszukujmy się, to słodkości najbardziej wyczekujemy. A jest to definitywnie taki czas w roku, gdy sobie dogadzamy. 
Zawsze lubiłam pierniczki w miętowej lukrowej polewie. Jakiś czas temu podgryzałam je sobie, wertując książki kulinarne w poszukiwaniu świątecznych inspiracji, gdy dotarło do mnie, że można by było zrobić właśnie taką czekoladowo-miętową tartę, ale z korzennym akcentem. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Samej przyprawy dodałam niewiele do kruchego spodu, tylko tyle, aby zaznaczyć ten korzenny akcent, a nie przyćmić nim reszty fenomenalnych smaków - gorzkiej czekolady i intensywnej mięty. Eksperyment udany, taki trochę ze świątecznym pazurkiem, jednak jeśli wydaje Wam się kontrowersyjne i dziwne dodawanie takiej przyprawy do tego ciasta, to spokojnie możecie z niej zrezygnować i postawić na bardziej klasyczne rozwiązanie.


CZEKOLADOWO-MIĘTOWA TARTA:
Spód:
10 daktyli
2 garści migdałów
1 łyżka ciemnego kakao
1 łyżka płynnego oleju kokosowego
2 łyżka mąki owsianej
1 łyżka wódki lub miętówki
1/3 łyżeczki przyprawy do piernika

Miksujemy wszystkie składniki w malakserze, a następnie przekładamy na spód formy do tarty (u mnie była to forma o średnicy 20 cm), dociskamy łyżką lub łopatką, aby masa była wszędzie rozłożona równomiernie i wstawiamy na 20 minut do piekarnika. Pieczemy w 180 stopniach.

Nadzienie:
2 garści orzechów nerkowca - około 150 g
140 g cukru pudru
150 ml mleka kokosowego
3/4 szkl. wody
1 łyżeczka spiruliny
1 łyżeczka ekstraktu miętowego
2 łyżki skrobi z tapioki
1 łyżeczka agaru lub żelatyny
opcjonalnie garść świeżych listków mięty, bardzo drobno posiekanych

Wszystkie składniki (oprócz spiruliny i żelatyny, jeśli jej używamy) siekamy i mieszamy w malakserze aż masa będzie jednolita. Przelewamy ją do garnka i wstawiamy na ogień. Gotujemy na małym ogniu, ciągle mieszając, aż zacznie gęstnieć. W przypadku, gdy dodajemy żelatynę zamiast agaru, należy ją dodać dopiero gdy zagotujemy masę i zdejmiemy ją z ognia. Dodajemy do gotowej masy spirulinę. Dobrze mieszamy i przelewamy na upieczony spód ciasta. Zostawiamy w temperaturze pokojowej do ostygnięcia, a następnie wstawiamy do lodówki na minimum 4 h.
Gotowe ciasto oprószamy ciemnym kakao i przyozdabiamy listkami świeżej mięty.
Dlaczego spirulinę dodajemy na końcu? 
Spirulina to algi, które zawierają dużo wartości odżywczych. Szkoda byłoby je zabić poprzez gotowanie. Proszek jest tak miałki, a poza tym jest go tak niewiele, że mimo, iż jest dodawany do gotowej już masy i nie przechodzi żadnej obróbki, to i tak nie jest wyczuwalny po językiem kiedy jemy ciasto.
Dlaczego akurat spirulina ?
Bo to świetny naturalny barwnik. Po co korzystać ze sztucznego, gdy prawdziwy jest tak łatwo dostępny ? Poza tym to samo zdrowie, więc tak czy siak warto zainwestować w spirulinę, czy to w proszku, czy do łykania w tabletkach.
CHOCOLATE MINT TART:
Base:
10 dates
2 handfuls of almonds
1 tablespoon of dark cocoa
1 tablespoon of liquid coconut oil
2 tablespoon of oat flour
1 tablespoon of vodka or mint vodka
1/3 teaspoon of gingerbread spice

Blend all ingredients in a blender, and then put the dough to the bottom of a tart mold (diameter of 20 cm), pressed against with a spoon or spatula. Bake for 20 minutes in the preheated to 180 Celsius degrees oven (356 F).

Filling:
2 handful of cashew nuts - around 150 g
140g of caster sugar
150 ml of coconut milk
3/4 glass of water
1 teaspoon of spirulina powder
1 teaspoon of peppermint extract
2 tablespoons of tapioca starch
1 teaspoon gelatin or agar
Optional handful of fresh mint leaves, finely chopped

All the ingredients (except spirulina and gelatin, if we use it), chop and mix in the blender until the mixture is uniform. Pour it into the pot and insert fire. Cook over low heat, stirring constantly, until it begins to thicken. When you add gelatin instead of agar, it should be added only when the mass is boiled and take off the heat. Add the spirulina powder. Mix well and pour on the bottom of the baked dough. Leave the cake at room's temperature until cool, then put in the refrigerator for at least 4 h.
Ready cake sprinkle with dark cocoa and decorate with the leaves of fresh mint.





Paulina.

piątek, 23 września 2016

AVOKADO FETA AND NIGELLA SEEDS SALAD - green & pink

Dziś przepis śmiesznie prosty, ale jak to z takimi przepisami bywa - jest przepyszny. Bo niby jest tu dużo awokado, które w smaku jest raczej neutralne, ale mamy tu tyle innych wyrazistych składników ! Widząc, jak przygotowuje tę sałatkę Nigella Lawson w jednym z odcinków "Simply Nigella", pomyślałam "To się chyba nie może udać." Mamy tu słoną fetę, kwaśną i ostrą cebulę oraz charakterystyczną czarnuszkę. Niby cztery składniki, ale czy wszystko to razem nie jest przekombinowane ? Spróbowałam i wiecie co ? Jest pysznie i jakoś tak w sam raz !

ZIELONO-RÓŻOWA  SAŁATKA
Składniki na 1 porcję:
1 awokado
1/4 opakowania fety
1/3 średniej czerwonej cebuli
6 łyżek czerwonego octu
pół łyżeczki czarnuszki

Cebulę pokroić w piórka, zalać octem, oprószyć solą i dobrze wymieszać. Po godzinie relisz jest gotowy.
Awokado pokroić w piórka, a fetę pokruszyć. Dodać cebulę i posypać czarnuszką.

Paulina.

wtorek, 20 września 2016

CREAMY CHANTERELLE MUSHROOM SOUP - KREM Z KUREK

Chyba mamy już jesień - wreszcie zrobiło się chłodniej, ale słonecznie. A gdy temperatura spada trzeba się jakoś rozgrzać po przyjściu do domu. Generalnie nigdy nie przepadałam za zupami, jednak od jakiegoś czasu to właśnie na nie mam ochotę. Ponieważ można jeszcze znaleźć w sklepach kurki, postanowiłam przecenione opakowanie wykorzystać na zupę. Wyszła pyszna - gęsta, aromatyczna i kolorowa :)


KREM Z KUREK:
1 duża marchewka - pokrojona na grubsze plastry
1 duża cebula - pokrojona w piórka
150 g oczyszczonych i umytych kurek + kilka sztuk do dekoracji na talerzu
2 szkl. wody lub bulionu + dodatkowe pół do jednej szkl., którą trzeba będzie dodać do zupy po jej zmiksowaniu
1 łyżka suszonej pietruszki + szczypta,  którą potrzeba będzie do dekoracji
1 łyżka jogurtu naturalnego lub słodkiej śmietanki
1/3 płaskiej łyżeczki soli
1/3 płaskiej łyżeczki świeżo zmielonego czarnego pieprzu
szczypta cukru lub innego słodzika

Marchew i cebulę pokroić i ugotować w 2 szkl. wody/bulionu. Gdy marchew zacznie mięknąć (po około 15 minutach od zagotowania), dodać grzyby i pietruszkę.Gotować jeszcze 2-3 minuty, po czym odstawić z ognia i zmiksować ręcznym blenderem. Masa będzie na pewno za gęsta, wiec możemy do niej dodać dodatkową ilość bulionu (pół lub jedną szklankę, w zależności jak gęstą lubicie zupę). Doprawić solą, pieprzem i odrobiną cukru i ponownie zagotować. 
Na talerzu podlać śmietanką i udekorować dodatkową porcją natki oraz kurkami.




A jeśli wyszło wam tej zupy dużo za dużo, zawsze możecie odłożyć 1 chochelkę do miseczki i wykorzystać jako krem do smarowania na kanapki. tylko pamiętajcie, aby zrobić to zaraz po zmiksowaniu, ale przed dodaniem do niej dodatkowej porcji bulionu. Wtedy będzie idealnie gęsta :)


Paulina.