Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Boże Narodzenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 grudnia 2017

PASZTET Z SELERA NA WIGILIĘ

Staram się co roku wyszukać jeden nowy przepis na Wigilię do przetestowania. Oprócz tych kilku potraw, które towarzyszą nam co roku, zawsze jest jedna nowa. Rok temu był to pasztet z selera. Przymierzałam się do tego przepisu od dawna i wreszcie go zrobiłam. Rezultat przeszedł moje oczekiwania, bo pasztet wyszedł wspaniały. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym nie zmodyfikowała przepisu i tak, smażona cebulka oraz pieczony czosnek dodały potrawie małego dymnego kopa. Poza tym pasztet wyszedł delikatny i w smaku przypominał trochę cielęcinę. Dlatego z czystym sumieniem polecam Wam ten przepis do wypróbowania. Jeśli nie na Święta, to tak ogólnie, zróbcie po prostu kiedyś pasztet z selera, bo naprawdę warto !

PASZTET Z SELERA:
1 duża główka korzenia selera
3 pieczone ząbki czosnku
1 biała cebula
1 duży korzeń  pietruszki
2-3 jajka
1/2 szkl. bułki tartej (lub mąki bezglutenowej, ja dodawałam gryczaną)
majeranek
sól, świeżo zmielony pieprz

Selera i pietruszkę kroimy na kawałki i gotujemy pod przykryciem przez 20 minut (do miękkości). W tym czasie smażymy posiekaną cebulkę na maśle lub innym tłuszczu. Miękkiego selera i pietruszkę studzimy, po czym miksujemy w malakserze razem z żółtkami, majerankiem, bułką tartą, pieprzem, cebulką i czosnkiem. 
Ubijamy pianę z białek. Delikatnie mieszamy masę warzywną z pianą z białek.
Przekładamy masę do natłuszczonej i obsypanej bułką tartą formy keksowej i wstawiamy do nagrzanego do 180 stopni piekarnika na godzinę (do momentu, aż pasztet się przyrumieni).




Paulina.

niedziela, 10 grudnia 2017

SERNIK Z MAKIEM

Pokażę dziś Wam jeden z prostszych przepisów na świąteczny sernik. Jest szybki, nieskomplikowany i zawsze wychodzi. A do tego jest wilgotny i taki pyszny !

SERNIK Z MAKIEM:
Masa serowa:
1 opakowanie jogurtu greckiego (400 ml)
1 opakowanie śmietany kremówki 30% (250 ml)
2 żółtka
pół szkl. cukru (lub innej substancji słodzącej)
2-3 łyżki mąki ziemniaczanej

Wszystkie składniki ubić w jednej misce.

Masa makowa:
1 opakowanie gotowego maku (suchego, ale nadającego się do spożycia, po zalaniu mlekiem - 400 g)
1/3 szkl. miodu (lub więcej / lub innego słodzika)
mleko (taka ilość, jaka jest napisana na opakowaniu maku)
2 ubite na sztywno białka

Mak zalać mlekiem zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Dodać płynny miód i wymieszać ostrożnie z ubitymi białkami.

Piekarnik nastawić na 180 stopni Celsjusza.
Natłuścić formę do tortownicy (20 cm). Obsypać ją mąką i ułożyć na dnie masę makową. Po wierzchu rozprowadzić masę serową, potrząść lekko formą, aby wierzch się wyrównał i masa serowa dobrze pokryła makową, po czym wstawić do piekarnika na około 40-45 minut. 
Czas pieczenia zależy od piekarnika ! W moim starym, gazowym, ten sernik potrafił się piec nawet godzinę, w elektrycznym wystarcza mu 40 minut. Wierzch powinien być zarumieniony. Patyczek testowy niekoniecznie będzie zupełnie suchy, ale ważne, aby nie było na nim wodnistej masy. Sernik dochodzi w piekarniku z uchylonymi lekko drzwiczkami. Tężeje jeszcze po upieczeniu.

Dlaczego zawsze robię sernik z jogurtu? Po pierwsze dlatego, że nie muszę się bawić z twarogiem. Po drugie, dlatego, że jest lżejszy niż tradycyjny i nie obciąża tak żołądka. Po trzecie, nie wysycha, pozostaje wilgotny do samego końca (no chyba, że go przeciągniecie w piekarniku). I po czwarte, a chyba najważniejsze, smakuje identycznie.

 Do masy makowej można dodać bakalie i przyprawy takie jak cynamon.

Paulina.

czwartek, 23 listopada 2017

TRADYCYJNY PIERNIK

Choć to brzmi dziwnie, zrobiłam już pierwszy krok w kierunku Bożego Narodzenia. I mimo, że nie jestem fanką epatowania świętami tuż po Święcie Zmarłych, a świąteczne dekoracje w sklepach w listopadzie drażnią mnie, to jednak pewne rzeczy muszą być zrobione tygodnie przed Bożym Narodzeniem. Taką rzeczą jest na przykład ciasto na piernik, które przygotowuję kilka tygodni wcześniej. W tym roku nie było wyjątku - ciasto już leży i odpoczywa w lodówce, czeka na swoją kolej. Zrobiłam podwójną porcję, bo marzą mi się jeszcze wyrośnięte i mięciutkie pierniczki z marmoladą i miętowym lukrem :)


CIASTO NA PIERNIK:

500 g miodu naturalnego 
1,5 szklanki cukru 
250 g masła
1 kg mąki pszennej
3 jajka
3 łyżeczki sody oczyszczonej
125 ml mleka
0,5 łyżeczki soli
80 g przyprawy korzennej do piernika (dwa opakowania)

Miód, cukier i masło podgrzać w rondelku i doprowadzić do wrzenia. Mieszać do czasu, aż cukier całkowicie się rozpuści. Wystudzić.

Do masy miodowej dodać mąkę, sodę, mleko , jajka, sól i przyprawę do piernika. Ciasto starannie wyrobić i przełożyć do dużej, najlepiej szklanej lub kamionkowej misy. Przykryć ściereczką i odstawić do lodówki na 5 - 6 tygodni. W tamtym roku zrobiłam jednak piernik 4 tygodnie przed Świętami i też wyszedł boski.

Tak wyglądał piernik w tamtym roku:

Paulina.

środa, 21 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - część 6 FLORENTYNKI

Uwielbiam dawać własnoręcznie robione prezenty. Co roku mam swój stały repertuar, ale też ciągle szukam nowych inspiracji i robię też jedną, dwie nowe rzeczy. W tym roku zakupiłam na początku grudnia książkę Jamie Oliver ze świątecznymi inspiracjami. Dział z domowymi jadalnymi prezentami szybko stał się moim ulubionym. Jednak pierwszy przepis, który zrobiłam, to był istny niewypał, musiałam przepis modyfikować. "To nic" pomyślałam i zabrałam się za przepis drugi - florentynki. I znowu rozczarowanie. Zamiast kruchych florentynek o okrągłym kształcie miałam całą blachę florentynkowej brei. Rozczarowana głowiłam się co zrobić. Masa nie była dość twarda, więc powycinałam z niej kieliszkiem okrągłe ciasteczka, a resztę zrolowałam w gruby wałek i pokroiłam nożem na batoniki. Dlatego nie podsumowuję tego jako totalnego niewypału. To, że florentynki całkowicie się rozpłynęły nie zaważyło na ich smaku. Masa była pyszna ! Tylko trzeba byłą ją trochę po upieczeniu przerobić.
Florentynki:
50 g masła 
75 g suszonej żurawiny
75 g kandyzowanej skórki pomarańczy i cytryny
150 g drobnego cukru trzcinowego
1 czubata łyżka mąki pszennej
150 ml śmietany 36%
100 g migdałów w płatkach
40 g nasion słonecznika
40 g sezamu

Piekarnik rozgrzać do 180 stopni. Blachy wyłożyć papierem do pieczenia. Żurawinę i skórkę kandyzowaną posiekać. Masło i cukier rozpuścić w rondelku na małym ogniu, a następnie dodać mąkę i śmietanę. Mieszać trzepaczką, aż masa zgęstnieje do konsystencji lepkiego karmelowego sosu. Zdjąć rondel z ognia, dodać wszystkie dodatki : żurawinę, kandyzowaną skórkę, migdały, słonecznik oraz sezam. Na blasze do pieczenia wykładać po łyżeczce masy (piec 10-12 minut). Należy zostawić bardzo duży odstęp między florentynkami. Druga opcja to taka, że można wylać połowę masy na blachę i zapiec (12-15 minut). Po ostygnięciu można wyciąć równe kółka kieliszkiem lub formą do ciastek. Albo pokroić na grube pasy, zrolować, docisnąć i pokroić na prostokąciki, tak aby powstały florentynki w formie batoników.

Florentynki można przechowywać do 5 dni.

Nie miałam czasu na próby zmodyfikowania tego przepisu, więc podaję ten z książki. 


Paulina.

poniedziałek, 19 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - część 5 - NAJPROSTSZE TRUFLE

Domowe prezenty na Boże Narodzenie wcale nie muszą być trudne do zrobienia, ani wymagać od nas dużej ilości czasu. Zwierzę Wam się z czegoś. Robiłam ostatnio czekoladki i jedna partia mi nie wyszła. Ale jak to ? Ano dlatego, że Z. nagle się rozpłakała (idą jej ząbki) i czekolada spędziła chwilkę dłużej w kąpieli wodnej. To było dosłownie pół minuty, ale wystarczyło. Do tego, cała w amoku ze zmęczenia i tego nieszczęsnego zawodzenia mojego dziecka, dodałam do niej lodowatego mleka. No i się ścięła na amen. Trzymając Z. w jednej ręce, opierając ją sobie na biodrze, kiwałam ją jak szalona, ciągle coś nucąc i znowu (!) niewiele myśląc, dodałam do tego wszystkiego wrzątku. Gdy w końcu Z. zasnęła, wróciłam zrezygnowana do kuchni i spojrzałam na miskę stwardniałej czekolady. Pogmerałam w niej łyżką i stwierdziłam, że nic straconego. Masa była plastyczna, więc uformowałam z niej małe truflowe kulki. Obtoczyłam w pokruszonych płatkach migdałowych i cynamonie, po wystygnięciu stwardniały tak, że ciężko je było ozdobić, ale w sam raz, aby je zjeść. Były idealnie truflowe. Bardzo mnie to podbudowało - że nawet jak wyszedł jakiś niewypał, to dałam radę przekształcić to tak, aby stało się czymś naprawdę dobrym. Przepis zapisałam, bo myślę, że już zawsze będę tak robiła swoje domowe trufle :)
DOMOWE TRUFLE:
100 g czekolady deserowej - mocno gorzkiej
100 g czekolady mlecznej
2 łyżki zimnego mleka - może być roślinne
2 łyżki wrzątku

Czekolady rozpuścić w misce w kąpieli wodnej. Zdjąć miskę z garnka z gotująca się wodą i dodać do czekolady zimne mleko z lodówki - mieszać łyżką. Czekolada się zahartuje, zetnie i zrobi gesta, Wtedy dodać wrzątek, starając się ją wymieszać. 
Formować z czekolady kulki. Trufle szybko będą twardniały, ale bez paniki. Ja uformowane trufle zostawiłam prawie na pół godziny na desce w kuchni, bo gdy zabierałam się za ich udekorowanie, Z. się obudziła i miałam 30 minut z głowy. Gdy w końcu mogłam przystąpić do pracy, czekolada była twarda z wierzchu, więc nic się do niej nie kleiło. Ale gdy tylko zrolowałam kulkę jeszcze raz w dłoniach, od razu zrobiła się plastyczna i mogłam obtoczyć ją w przygotowanych wcześniej dekoracjach. Wybrałam pokruszone płatki migdałów, a drugą część trufli obtoczyłam w cynamonie. Tutaj sprawdzi się też kakao, mak, zmielona kawa lub orzechy.
Trufle zapakowałam w prostokątne kawałki folii do pieczenia. Nakleiłam z jednej strony, na samym środku prostokąta oczy i czerwony nos. Układałam po trzy trufle na środku wyciętego prostokąta, zrolowałam i zawiązałam z obu stron złotą wstążką. Prezent gotowy.
!!! Do czekolady, przed uformowaniem kulek, możecie dodać kardamon, trochę alkoholu zamiast mleka (rum, brandy, amaretto lub likier pomarańczowy), posiekaną i kandyzowaną skórkę pomarańczową, posiekane bakalie. Albo możecie trufle czymś nadziać - np. masa marcepanową zrolowaną w mniejsze kuleczki.


Paulina.

czwartek, 15 grudnia 2016

GWIAZDKOWE PREZENTY - CZĘŚĆ 4 - TRUFLE Z MROŻONYMI TRUSKAWKAMI I KARDAMONEM

Czekoladowe łakocie to coś, co szczególnie nam smakuje w Święta. Jakiś czas temu wypróbowałam przepis z książki "Najlepsze przepisy dla całej rodziny" Grzegorza Łapanowskiego i Mai Sobczak. I mimo, że w składzie ma truskawki (o tej porze roku mogą być mrożone), co kojarzy nam się raczej z początkiem lata, to jednak dla mnie smakowo było mu bliżej do Bożego Narodzenia, niż Nocy Świętojańskiej. Wszystko przez ten kardamon - przyprawę bogatą w smaku, intensywną i idealnie łączącą się z czekoladą lub kakao. Stąd moja propozycja, aby trufle przygotować właśnie teraz. Gotowe można podjadać w Święta, bądź podarować komuś w prezencie.

TRUFLE Z MROŻONYMI TRUSKAWKAMI I KARDAMONEM:
garść migdałów
garść orzechów laskowych
ok. 200g mąki migdałowej - zmielonych na miałko migdałów bez skórki
4 suszone śliwki
8 suszonych daktyli
filiżanka mleka roślinnego lub soku jabłkowego
szczypta kardamonu
szczypta soli
sok + skórka otarta z 1/2 limonki
garść truskawek (w zimie mrożonych)
4 łyżki kakao


Orzechy i suszone owoce moczymy w mleku (około 30-60 minut), po czym mielimy na jednolitą masę. Dodajemy mąkę migdałową, mieszamy, po czym dodajemy sok i skórkę z limonki, kakao, kardamon oraz sól. Dokładnie mieszamy. Wkrajamy truskawki, po czym delikatnie mieszamy całość. 
Masa powinna być gęsta. Przekładamy ją do wyłożonego folią spożywczą lub papierem do pieczenia pojemnika plastikowego. Dociskamy i wygładzamy. Wstawiamy do lodówki na całą noc, a następnego dnia kroimy albo na prostokąty (tak, aby wyszły batony) albo tak jak ja na małe kwadraciki (aby wyszły czekoladki).
Można gotowe trufle obtoczyć w kakao.
W książce ten przepis nazwany jest batonikami surowymi, ja jednak dodałam 1 łyżkę kakao więcej i konsystencja oraz smak bardziej przypominały mi trufle.

Paulina.

niedziela, 11 grudnia 2016

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ

Ciasto z żurawiną i polewą chałwową to świetna Bożonarodzeniowa propozycja na deser. Jest lepkie, słodko-cierpkie i ma po prostu niepowtarzalny smak. Pierwszy raz ten przepis robiłam w sierpniu i wykorzystałam do niego porzeczki. Gdy zastanawiałam się ostatnio nad zrobieniem czegoś ze świątecznym akcentem, przyszło mi do głowy właśnie to ciasto. A że akurat mam 2kg żurawiny na balkonie, cóż, sprawa wydała mi się jasna.

CIASTO ŻURAWINOWE Z CHAŁWOWĄ POLEWĄ:
Ciasto:
2,5 szkl. mąki
3/4 łyżeczki sody oczyszczonej
3 łyżki nasion chia
1/2 szkl. wody
1 szkl. mleka/ może być roślinne, np. migdałowe
3/4 szkl. cukru
6 łyżek oleju kokosowego
garść lub dwie świeżej żurawiny bądź suszonej - jednak w tym wypadku należy dać pół szkl. cukru

Polewa:
1 chałwa - około 70g
1 łyżka wody

Nasiona chia nasączyć w wodzie.
Mąkę wymieszać z sodą i cukrem, dodać do niej mleko, olej oraz napęczniałe chia. Dobrze wymieszać, aby nie było grudek. Dodać żurawinę, jeszcze raz wymieszać.
Przygotować dwie keksowe formy (ja w święta używam jednorazowych, po co dokładać sobie pracy przy zmywaniu?). Przelać ciasto, wygładzić i wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 stopni na 45-55 minut. Do momentu, aż ciasto trochę wyrośnie i się zarumieni. Studzić na kratce.

Do małego rondelka wlać wodę i pokruszyć do niej chałwę. Gotować na średnim ogniu, ciągle mieszając. Polewa powinna być dość gęsta. Polać nią wystudzone ciasto i zostawić do zastygnięcia.
Samo ciasto powinno mieć dość gęsta konsystencję i tak bardzo nie urośnie.


Paulina.

środa, 23 marca 2016

EASTER POPPY SEED CAKE - Mazurek Makowy

Kobieta ma czasami różne zachcianki. I tak tydzień temu, będąc akurat na cotygodniowych dużych zakupach, zamarzył mi się makowiec. Ale ponieważ nie chciało mi się bawić z drożdżowym kruchym ciastem i potrzebowałam jakiegoś fajnego przepisu wielkanocnego na bloga, postanowiłam zrobić makowego mazurka. Nie mieliłam maku - ponieważ mówimy o zachciance, jak to często w takich przypadkach bywa, chcemy dostać coś dobrego najszybciej jak to możliwe. Kupiłam więc gotową masę makową. Wybrałam tę z górnej półki, aby była trochę lepsza jakościowo. W domu dodałam do niej kilka innych składników i tak powstał mazurek zupełnie nieoczekiwany, ale całkowicie satysfakcjonujący. A ponieważ eksperyment się udał, przepis zaraz zapisałam do mojego "Wielkanocnego kajecika" i teraz dzielę się nim z wami.

MAZUREK MAKOWY:
Ciasto:
Zagnieść:
1 żółtko
1,5 szkl. mąki
2 łyżki zimnej wody
szczypta soli
160g zimnego masła

Ciastem wylepić dużą prostokątną formę do tarty.

Masa makowa:
2 duże ubite na sztywno białka jajek
1,5 szkl. namoczonego w mleku i zmielonego maku
1 szkl. namoczonych w Amaretto suszonych śliwek
garść lub dwie posiekanych i podprażonych na patelni migdałów
ewentualnie 1 łyżka płynnego miodu
skorka otarta z połowy cytryny


Namoczonych śliwkek nie odsączać z Amaretto, tylko zmiksować je razem z alkoholem na gładki krem. Zmieszać go razem z makiem oraz resztą skladników, na koniec delikatnie wymieszać z ubitymi białkami.Tak przygotowaną masą pokryć wierzch kruchego ciasta. Na wierzchu można ozdobić ciasto całymi migdałami.
Piec w nagrzanym do 180 stopni piekarniku przez około 45 minut.
TEN WARIANT CIASTA SPRAWDZA SIĘ RÓWNIEŻ BARDZO DOBRZE NA BOŻE NARODZENIE. WTEDY TARTĘ MOŻNA ZROBIĆ TROCHĘ GŁĘBSZĄ I NA PRZYKŁAD W FORMIE OKRĄGŁEJ. A DO FARSZU DODAĆ WTEDY WIĘCEJ BAKALII !

Paulina.

piątek, 19 lutego 2016

HOMEMADE PRALINES - słodkie poniedziałki

Domowe słodycze nie tylko są zdrowsze, ale i naprawdę potrafią lepiej smakować niż te kupione w sklepie. Wiem, że zrobienie domowych czekoladek może trochę odstraszać - w końcu wymaga to jakiegoś poświęcenia czasu, a przede wszystkim cierpliwości, ale własnoręcznie zrobione pralinki to nie jest coś za co chwytamy się każdego dnia. Niech okazja będzie wyjątkowa. U mnie były to Walentynki, ale przecież jest tyle świąt w ciągu całego roku - zamiast masy słodkich ciast, można zrobić jedno, a do tego przygotować właśnie pudełko własnoręcznie wykonanych pralinek. Zaręczam Wam, że warto !


CZARNO-BIAŁE SERDUSZKA Z MALINOWYM NADZIENIEM:
1,5 tabliczki rozpuszczonej w kąpieli wodnej białej czekolady
1,5 tabliczki rozpuszczonej w kąpieli wodnej mlecznej lub gorzkiej czekolady

Najpierw rozpuścić białą czekoladę. 
Na dno foremki wylać po łyżeczce białej czekolady,docisnąć lekko łyżeczką tak, aby była równomiernie rozprowadzona po powierzchni. W tym czasie przygotować nadzienie.

Nadzienie:
1 łyżka mrożonych malin
1 łyżka rozpuszczonej białej czekolady (zabrana z tej, którą rozpuściliśmy do czekoladek)

Maliny wsypać do rondelka, dodać 1 łyżkę czekolady, aby nie zaczęły od razu przywierać do dna garnka. "Gotować" na małym ogniu, ciągle mieszając, aż maliny się rozpadną, a masa stanie się gęsta. Odstawić maliny z czekoladą do zamrażarki na 3-5 minut i  w tym czasie rozpuścić ciemną czekoladę.
Wyjąć maliny, które powinny być po tym czasie naprawdę gęste i małą łyżeczką nakładać po trochu na sam środek każdej foremki, na białą czekoladę. Gdy nadzienie będzie już rozłożone, każdą czekoladkę zalać ciemną czekoladą - aż do samego szczytu foremki. Przestudzić, zakryć folią i ostrożnie wstawić do lodówki na minimum 4 godziny.

CZEKOLADOWE ROBOCIKI Z KARMELOWO-MIGDAŁOWYM ŚRODKIEM:
1 tabliczka rozpuszczonej w kąpieli wodnej mlecznej czekolady
1 tabliczka rozpuszczonej w kąpieli wodnej gorzkiej czekolady

Nadzienie:
garść posiekanych (nie za grubo) migdałów
2 łyżki masy karmelowej (domowej lub kupnej krówkowej z puszki lub 3 cukierki krówki rozpuszczone w 1-1,5 łyżce mleka)

Migdały podprażyć na patelni lub w rondelku i zalać je masą krówkową. Podsmażyć 1-2 minuty, aż masa oblepi orzechy i zacznie gęstnieć. Odstawić do wystygnięcia. W tym czasie rozpuścić obie czekolady w kąpieli wodnej, wymieszać je ze sobą bardzo dobrze.
Na dno każdej z foremek wylewać po 1-2 łyżeczek rozpuszczonej czekolady. Na sam środek dodawać po 1 łyżeczce migdałowo-karmelowej masy i zalewać to 2 łyżeczkami rozpuszczonej czekolady. Przestudzić, zakryć folią i ostrożnie wstawić do lodówki na minimum 4 godziny.

PRALINKI KARMELOWE RAFAELLO:
całe migdały - ilość uzależniona od tego ile ostatecznie wyjdzie pralinek
1 szkl. sosu karmelowego lub pół puszki masy krówkowej ze sklepu - w temperaturze pokojowej
0,5 tabliczki białej czekolady rozpuszczonej w kąpieli wodnej
50 g wiórków kokosowych + jakieś 10 g do obtoczenia pralinek

Masę karmelową połączyć dokładnie z rozpuszczoną czekolada i 50 g wiórków kokosowych. Brać 1 czubata łyżeczkę gotowej masy, rozpłaszczyć ją w dłoniach, na sam środek położyć cały migdał, obtoczyć go masa, następnie zrolować w kulkę w dłoniach i na sam koniec obtoczyć w dodatkowej porcji wiórków kokosowych. Tak gotowe pralinki przełożyć do plastikowego, zamykanego pojemnika i wstawić do lodówki na 4 godziny.
I na koniec piosenka - co prawda nie lubię Beyonce, ale Coldplay uwielbiam. 
Coldplay ft. Beyonce "Hymn for the weekend":


Paulina.

środa, 23 grudnia 2015

PRZEPISY NA OSTATNIĄ CHWILĘ - czyli zbiór świątecznych potraw z poprzednich lat

Przed wielkim dniem, wrzucam jeszcze szybki post z ostatnimi inspiracjami na świąteczne pyszności, a nuż komuś się przyda coś takiego na ostatnią chwilę :) Oto propozycje z poprzednich lat :

GALARETKA RYBNA NA WIGILIĘ

GOLONKA Z INDYKA W RUBINOWYM SOSIE


ŚWIĄTECZNY TORT BEZ PIECZENIA

NAJLEPSZY MAKOWIEC EVER

MIESZANKA ORZECHÓW W KORZENNYCH PRZYPRAWACH

PLACKI JOGURTOWE Z MASŁEM POMARAŃCZOWYM

ZAPIEKANKA RYBNA Z GRZYBAMI W ŚMIETANIE

ROLADA ZE SCHABU W BIAŁYM WINIE

TATAR ZE ŚLEDZIA NA WIGILIĘ


 ZUPA KASZTANOWA NA DRUGI DZIEŃ ŚWIĄT

KORZENNY POPCORN

 NALEWKA IMBIROWA NA PREZENT - lub na domówkę w Sylwestra - idealna na zimowe wieczory, jeszcze nie jest za późno, aby ją wstawić !

PIERNICZKI NA SKRÓTY

ZIMOWA SZYNKA

Ponieważ przed nami mała świąteczna przerwa, życzę wszystkim wesołych, ciepłych, spokojnych i rodzinnych Świąt Bożego Narodzenia. 
Do zobaczenia przed Sylwestrem !
Paulina.